Sztuka zarządzania wizerunkiem

Ogólnie rzecz biorąc, odgrywanie ról ma negatywne konotacje.
0 Udostępnień
0
0
0

Ogólnie rzecz biorąc, odgrywanie ról ma negatywne konotacje. Za jego przeciwieństwo uznajemy autentyczność. Uważamy, że ktoś, kto jest naprawdę autentyczny, nie musi odgrywać w życiu żadnych ról, tylko powinien po prostu być sobą. To wartościowa koncepcja w kontekście przyjaźni czy też relacji intymnych, w przypadku których pozbywamy się (zazwyczaj) noszonych na co dzień masek i czujemy się komfortowo, bo możemy ujawniać nasze wyjątkowe cechy. W życiu zawodowym jest to jednak o wiele bardziej skomplikowane. Z konkretnymi zawodami lub rolami odgrywanymi w społeczeństwie wiążą się określone oczekiwania odnośnie tego, co należy uważać za profesjonalne. Poczulibyśmy się niekomfortowo, gdyby pilot samolotu, którym lecimy, nagle zaczął się zachowywać jak sprzedawca samochodów, mechanik jak terapeuta, a naukowiec jak muzyk rockowy. Gdyby tacy ludzie zachowywali się zupełnie po swojemu, zrzucając maski i odmawiając odgrywania przypisanych sobie ról, zaczęlibyśmy kwestionować ich kompetencje, a więc ciężko byłoby nam im zaufać. Niestety tak jest zbudowany system w którym żyjemy, gdyż oparto go o dualny umysł egotyczny.

Politycy lub osoby publiczne, które uważamy za bardziej autentyczne od innych, w ogólnym rozrachunku po prostu lepiej sobie radzą z demonstrowaniem tego rodzaju cech. Wiedzą, że okazywanie skromności, opowiadanie o własnym prywatnym życiu albo dzielenie się anegdotami i ujawnianie w ten sposób jakichś własnych słabości wywołuje “efekt autentyczności”. Na nasz użytek nie zachowują się tak, jak w zaciszu własnych domów. Funkcjonowanie w przestrzeni publicznej oznacza noszenie maski, więc czasami niektórzy noszą maskę “autentyczności”. Nawet hipsterzy czy buntownicy odgrywają role, na użytek których posługują się określonymi pozami i rekwizytami w postaci na przykład tatuaży. Nie mogą z pełną swobodą nagle założyć garnituru, bo osoby z ich kręgu zaczną kwestionować ich szczerość, której wyrazem jest między innymi odpowiedni wygląd. Więcej swobody we wprowadzaniu własnych, osobistych cech do roli, jaką odgrywamy, zyskujemy wtedy, gdy wyrabiamy sobie określoną pozycję i poziom naszych kompetencji przestaje być kwestionowany. Zawsze mieści się to jednak w określonych granicach.

Większość z nas świadomie lub nieświadomie dostosowuje się do tego, czego wymaga od nas rola, bo zdajemy sobie sprawę, że od tego zależy nasz społeczny sukces. Istnieją osoby, które odmawiają uczestnictwa w tym przedstawieniu (ja zaliczam się do tych osób), ale są one w ostatecznym rozrachunku marginalizowane i zmuszane do odgrywania roli outsiderów o coraz bardziej ograniczanym z wiekiem zakresie możliwości i coraz mniejszym zasobie swobody. Wybierają bycie zawsze sobą, musimy wiedzieć, że nagle stajemy się zupełnie inni od większości. Ogólnie rzecz biorąc, najlepiej po prostu zaakceptować tę dynamikę i czerpać z niej przyjemność. Chodzi nie tylko o bycie świadomym odpowiednich pozorów, jakie powinniśmy stwarzać, ale także o to, aby wiedzieć w jaki sposób je kształtować, aby osiągać jak najlepsze efekty. Dzięki temu możemy z czasem stać się aktorami wirtuozami na scenie życia i cieszyć się chwilami w blasku reflektorów, jeśli ktoś takowe inklinacje posiada lub boi się żyć obecnym życiem lub obecną wersją siebie, a próba dostosowania się jest krzywdząca.

Oto szereg podstawowych zagadnień w sferze zarządzania wizerunkiem.

Opanuj sygnały niewerbalne

W pewnych sytuacjach innym ludziom może zależeć na tym, aby móc zorientować się, kim jesteśmy, więc zwracają szczególną uwagę na wysyłane przez nas sygnały niewerbalne. Coś takiego może nastąpić podczas rozmowy kwalifikacyjnej, spotkania grupy współpracowników czy wystąpienia publicznego. Świadomi tego faktu i obyci w sferze społecznej ludzie wiedzą, jak do pewnego stopnia kontrolować te sygnały i celowo wysyłać takie, które są uznawane za odpowiednie i pozytywne. Wiedzą, jak wyglądać sympatycznie, roztaczać szczere uśmiechy, demonstrować przyjazny język ciała i naśladować ludzi, z którymi miewają do czynienia. Potrafią posługiwać się sygnałami wyrażającymi dominację i tryskać pewnością siebie. Wiedzą, że istnieją spojrzenia, które w bardziej wyrazisty niż słowa sposób wyrażają pogardę lub afekt. Ogólnie rzecz biorąc, powinieneś być świadom, jaki jest Twój własny niewerbalny styl zachowania, aby móc w kontrolowany sposób zmieniać pewne jego aspekty w celu uzyskiwania jak najlepszych efektów.

Zostań aktorem grającym metodą Stanisławskiego

W tego rodzaju aktorstwie chodzi o umiejętność wyrażania odpowiednich emocji na komendę. Gdy rola tego wymaga, czujemy smutek, przypominając sobie własne doświadczenia, które wywołały tego rodzaju emocje, lub jeśli to konieczne, po prostu wyobrażając sobie takie doświadczenia. Chodzi o mechanizm kontrolowania emocji. W prawdziwym życiu nie da się w pełni tego opanować, ale nie zachowując kontroli nad emocjami, głęboko przeżywając wszystko, co spotyka nas w każdym momencie życia, subtelnie sygnalizujemy słabość i ogólny brak opanowania. Naucz się świadomie wchodzić w odpowiedni nastrój i odczuwać określone emocje, wyobrażając sobie, jak i dlaczego powinieneś odczuwać akurat takie emocje właśnie przy takiej okazji lub przed tym wystąpieniem. Poddaj się przez chwilę temu uczuciu, aby Twoja twarz i ciało w naturalny sposób się ożywiły. Czasami, uśmiechając się lub marszcząc brwi, faktycznie przeżywamy szereg emocji wywołujących takie właśnie zmiany wyrazu twarzy. I jeszcze jedna, również ważna kwestia: naucz się przybierać w odpowiednich chwilach neutralny wyraz twarzy, pamiętając, aby nie przesadzać z emocjami.

Dostosowuj się do odbiorców

Chociaż powinieneś dostosowywać się do określonych parametrów wyznaczonych przez rolę, jaką odgrywasz (np. w pracy), musisz być także elastyczny. Mistrz publicznych wystąpień Bill Clinton nigdy nie zapominał o tym, że jako prezydent musi emanować pewnością siebie i władczością, ale zawsze dostosowywał akcent i treść wypowiedzi do gustów publiczności, inaczej przemawiając na przykład do pracowników fabryk samochodów, a inaczej do grup osób na wysokich stanowiskach. Poznaj swoją publiczność i kształtuj własne sygnały niewerbalne tak, aby pasowały do jej stylu i gustu.

Stwarzaj odpowiednie pierwsze wrażenie

Wielokrotnie dowiedziono, że to, jak inni oceniają określoną osobę, zależy w bardzo dużym stopniu od pierwszego wrażenia, jakie w nich ona wywołuje, oraz że późniejsza zmiana takiej oceny bywa zwykle bardzo trudna. Wiedząc o tym, musisz zwracać szczególną uwagę na przebieg pierwszych spotkań z konkretnymi osobami lub grupami. Ogólnie rzecz biorąc, najlepiej ograniczać wysyłanie sygnałów niewerbalnych i prezentować się we w miarę neutralnym świetle. Nadmierna ekscytacja sygnalizuje niepewność i może wzbudzać podejrzenia. Warto jednak podczas pierwszych spotkań prezentować zrelaksowany uśmiech i patrzeć ludziom w oczy, bo może to czynić cuda w kontekście osłabiania ich naturalnego oporu. Jeśli jednak osiągasz wysoki poziom świadomości siebie, nie musisz nikogo udawać, nie musisz zakładać żadnych masek, bo czerpiesz przyjemność z bycia sobą, co powoduje, że odczuwasz znacznie większą wolność i szczęście z posiadania życia.

Używaj dramatycznych efektów

Chodzi tutaj głównie o opanowanie sztuki bycia obecnym/nieobecnym. Jeśli inni widują nas zbyt często lub są w stanie przewidzieć, co w danej sytuacji zrobimy, to szybko się nudzą. Musisz wiedzieć, jak selektywnie siebie udostępniać, jak regulować częstotliwość pojawiania się przed innymi, bo dzięki temu będzie zależało im na tym, aby widywać Cię częściej, a nie rzadziej. Stań się nieco tajemniczy, ujawniając pewne subtelnie sprzeczne cechy. Inni nie muszą wiedzieć o Tobie wszystkiego. Naucz się ukrywać informacje. Mówiąc ogólnie: spraw, aby Twój wygląd i zachowanie stały się mniej przewidywalne.

Roztaczaj aurę świętości

Bez względu na to, o jaki okres historyczny chodzi, istnieją pewne cechy, które zawsze są postrzegane jako pozytywne i którymi powinieneś umieć emanować. Z mody nigdy nie wychodzi na przykład świętoszkowatość. Stwarzanie pozorów świętości zawiera dziś w sobie z pewnością inne treści niż w XVI wieku, ale zasadniczo chodzi o to samo – że uosabiamy coś, co uznawane jest za dobre i nienaganne. We współczesnym świecie oznacza to pozowanie na osobę postępową, wyjątkowo tolerancyjną i mającą niezwykle otwarty umysł, na kogoś, kto hojnie udziela się w pewnych akcjach i wspiera je np. w mediach społecznościowych. Zawsze dobrze sprzedaje się epatowanie rzetelnością i uczciwością, zwłaszcza jeśli towarzyszą mu publiczne wyznania na temat własnych słabości i ograniczeń. Ludzie z jakiegoś powodu uznają takie przejawy pokory za autentyczne, mimo że bardzo łatwo je symulować. Naucz się od czasu do czasu pochylać głowę i sprawiać wrażenie skromnego. Jeśli trzeba zrobić coś niekoniecznie miłego, zlecam to innym – Twoje ręce pozostaną czyste. Nigdy jawnie nie odgrywaj makiawelicznego przywódcy – coś takiego sprawdza się wyłącznie w telewizji. Posługuj się sygnałami świadczącymi o dominacji, aby inni myśleli., że dysponujesz władzą już wtedy, gdy od faktycznie jej zdobycia jeszcze wiele Cię będzie dzielić. Powinieneś sprawiać wrażenie, że odniesienie sukcesu jest Twoim przeznaczeniem – to mistyczny efekt, który zawsze działa.

Mistrzem takich działań był rzymski cesarz Oktawian August, który rozumiał, jak cenne jest posiadanie odpowiedniego wroga, łotra, któremu mógłby się przeciwstawiać. Uosobieniem kogoś takiego stał się dla niego Marek Antoniusz, dawny rywal w walce o władzę. August był żarliwym zwolennikiem tradycyjnych wartości społecznych i nakazał nawet wybudować sobie dom w pobliżu miejsca, w którym rzekomo założono Rzym. Gdy Antoniusz przebywał w Egipcie, flirtując z królową Kleopatrą i pławiąc się w luksusach, August mógł stale podkreślać dzielące ich różnice, przedstawiając siebie jako uosobienie cennych dla Rzymian wartości, a Marka Antoniusza jako kogoś, kto je zdradził. Po tym, jak został władcą Rzymu, August dał publiczny pokaz skromności, zrzekając się władzy na rzecz senatu i ludu. Mówił łacińskim żargonem i wiódł proste życie, jak człowiek z ludu. I lud go wielbił – a wszystko oczywiście było na pokaz. Tak naprawdę większość czasu August spędzał w luksusowej willi pod Rzymem. Miał wiele kochanek, pochodzących nawet z tak egzotycznych miejsc jak Egipt. I choć wydawało się, że nie interesuje go władza, pewnie trzymał ster rządów, sprawując kontrolę nad wojskiem. Ogarnięty obsesją na punkcie teatru August był doskonałym showmanem i nosił niezliczoną ilość masek. Musiał zdawać sobie z tego sprawę, bo ostatnie słowa, jakie wypowiedział na łożu śmierci, brzmiały: “Czy wystarczająco dobrze odegrałem swoją rolę w farsie życia?”.

Uświadom sobie, co następuje: wyrazy “osoba” i “osobowość” pochodzą od łacińskiego słowa persona oznaczającego “maskę”. W uwarunkowaniach społecznych wszyscy nosimy maski, i bardzo dobrze. Gdybyśmy bez zastanowienia ujawniali, kim jesteśmy, i mówili wszystko, co myślimy, obrażalibyśmy zasadniczo wszystkich i ujawniali cechy, które najlepiej ukrywać. Nakładanie maski, odgrywanie roli chroni nas przed ludźmi, którym zależy na tym, aby móc nas przejrzeć i ujawnić wszystkie nasze kompleksy (które de facto są wynikiem ego). Tak naprawdę im lepiej gramy swoją rolę, tym większą zdobywamy władzę, a dzięki władzy zyskujemy większy zakres swobody w wyrażaniu własnej indywidualności. Gdy udaje nam się doprowadzić to wystarczająco daleko, prezentowana przez nas maska zaczyna sygnalizować wiele naszych wyjątkowych cech, przy czym zawsze są one uwydatnione dla pogłębienia efektu. Prawda jednak jest taka, że potrzebujemy mieć jedynie władzę nad sobą, aby osiągnąć bezpieczną indywidualność i autentyczność w każdym momencie. Maski są bezpieczne dla tych, którzy siebie nie znają lub nie wiedzą kim są i dlatego łatwiej zakładać maski społeczne, a więc odwzorowywać postawy innych ludzi. Jeśli masz w sobie tyle siły psychicznej i świadomości, żyj zawsze autentyczną wersją siebie, ale wiedz, że możesz mieć ciężko.


– Odczytałeś z jej wyglądu i relacji wiele rzeczy, których nie dostrzegłem – przyznałem.
– Były do odczytania, lecz ich nie zauważyłeś, Watsonie. Nie wiedziałeś, czego szukać, przeoczyłeś zatem wszystko, co było istotne. Nie potrafię sprawić, być doceniał znaczenie rękawów, paznokci lub wiązania sznurowadeł.

— Sir Arthur Conan Doyle, Sprawa tożsamości



0 Udostępnień
Może Cię zainteresować