Różne oznaki ludzkiego charakteru

“Jak pies do wymiotów powraca, tak głupi powtarza szaleństwa”
0 Udostępnień
0
0
0

Najistotniejszym wskaźnikiem umożliwiającym analizę charakteru innych ludzi są ich działania w funkcji czasu. Niezależnie od tego, co mówią o nauczkach, jakie dało im życie, i o tym, jak się przez wszystkie te lata zmienili, nieuchronnie zauważamy, że w ich życiu powtarzają się takie same działania i decyzje. W tych decyzjach ujawniają swój charakter. Musisz zwracać uwagę na wszelkie rzucające się w oczy przejawy ich zachowań – na znikanie, gdy nadmiernie podnosi się poziom stresu, na to, że nie kończą istotnych zadań, że nagle, w obliczu konfrontacji stają się oporni lub odwrotnie, stają na wysokości zadania, gdy zleca im się wykonanie czegoś, co wymaga przyjęcia na siebie odpowiedzialności. Gdy już ułożysz sobie to w głowie, powinieneś przeprowadzić badania nad ich przeszłością, przyjrzeć się innym działaniom, które zaobserwowałeś, i które pasują do tego wzorca, tyle że teraz, z perspektywy czasu. Zwracaj szczególną uwagę na to, co takie osoby robią obecnie. Umieszczaj ich działania w kontekście, to nie odosobnione incydenty, ale elementy kompulsywnego wzorca. Jeśli zignorujesz ten wzorzec, będziesz mógł mieć pretensje wyłącznie do siebie.

Musisz zawsze pamiętać o zasadniczej konsekwencji tego prawa: ludzie nigdy nie robią niczego tylko raz. Mogą próbować się usprawiedliwiać, twierdzić, że przez chwilę stracili głowę, ale możesz być pewien, że cokolwiek głupiego zrobili, powtórzą to przy innej okazji, bo zmusi ich do tego charakter i nawyki. I prawdę mówiąc, będą często powtarzać takie działania, nawet gdy będzie to całkowicie sprzeczne z ich własnym interesem, ujawnią tym samym kompulsywny charakter swoich słabości.

Kasjusz Sewerus był prawnikiem i cieszącym się złą sławą mówcą żyjącym w Rzymie w czasach cesarza Oktawiana Augusta. Po raz pierwszy zwrócił na siebie uwagę płomiennymi przemowami, w których atakował wysoko postawionych Rzymian za ekstrawagancki styl życia. I zdobył popularność. Jego styl był bombastyczny, ale pełen humoru, co sprawiało przyjemność słuchaczom. Zachęcony uwagą, jaką przyciągnął, Sewerus zaczął obrażać także oficjeli i stawał się coraz bardziej agresywny. Przedstawiciele władz ostrzegli go, że powinien przestać. Urok nowości się skończył i tłumy jego słuchaczy przestały być tak gęste jak na początku, ale odniosło to tylko taki skutek, że Sewerus zaczął się bardziej starać.

W końcu władze zaczęły mieć go dosyć –w 7 roku n.e. nakazano spalenie wszystkich jego dzieł i zarządzono, że należy go internować na Krecie. Ku przerażeniu rzymskich urzędników na Krecie Sewerus po prostu kontynuował haniebną kampanię, wysyłając liczne egzemplarze swoich kolejnych diatryb do Rzymu. Władze ostrzegły go jeszcze raz. Sewerus nie tylko to zignorował, ale zaczął ciskać gromy na lokalnych kreteńskich urzędników, którzy chcieli skazać go na śmierć. W 24 roku n.e. senat sprytnie nakazał przesiedlenie go na niezamieszkaną wyspę Serifos na Morzu Egejskim. Tam Sewerus spędził ostatnie osiem lat swojego życia i łatwo sobie wyobrazić, że wciąż obmyślał coraz bardziej obraźliwe mowy, których nikt już jednak miał nie słyszeć.

Trudno nam uwierzyć, że ktoś nie jest w stanie kontrolować tendencji, które są tak autodestrukcyjne, więc dajemy mu kredyt zaufania, jak zrobili to Rzymianie. Należy jednak pamiętać mądre słowa Biblii: “Jak pies do wymiotów powraca, tak głupi powtarza szaleństwa”.

Widziane oznaki charakteru innych ludzi można dostrzec w sposobie, w jaki radzą sobie oni z codziennymi obowiązkami. Jeśli spóźniają się z kończeniem prostych zadań, będą mieli opóźnienie także przy większych projektach. Jeśli irytują ich drobne niedogodności, będą wykazywać tendencje do załamywania się pod wpływem poważniejszych. Jeśli zapominają o drobiazgach i nie przywiązują wagi do szczegółów, to będzie tak również przy poważniejszych kwestiach. Przyjrzyj się, jak w codziennych sytuacjach tacy ludzie traktują pracowników, i sprawdź, czy istnieją rozbieżności między prezentowaną przez nich fasadą a rzeczywistym podejściem do podwładnych.

W 1969 roku Jeb Magruder przybył do San Clemente na rozmowę w sprawie pracy w administracji Nixona. Człowiekiem, z którym się spotkał, był Bob Haldeman, szef gabinetu. Haldeman był bardzo żarliwy, całkowicie oddany sprawie Nixona i zrobił na Magruderze wrażenie swoją szczerością, stanowczością i inteligencją. Kiedy jednak po zakończeniu rozmowy wyszli na zewnątrz, aby wsiąść do wózka golfowego i udać się na wycieczkę po San Clemente, okazało się, że wózka nie ma, i Haldeman nagle oszalał. Zaczął pokrzykiwać na ludzi odpowiedzialnych za wózki, jego zachowanie stało się obraźliwe i gwałtowne. Prawie wpadł w histerię. Magruder powinien był uznać ten incydent za sygnał świadczący o tym, że Haldeman nie jest tym, na kogo pozuje, że ma problemy z panowaniem nad sobą i tendencję do okrucieństwa, ale oczarowany otaczającą San Clemente aurą władzy i ponieważ chciał dostać pracę, postanowił to ku swojej późniejszej konsternacji zignorować.

W życiu codziennym ludzie często dobrze radzą sobie z maskowaniem skaz charakteru, ale w chwilach stresu lub w momentach kryzysowych te skazy mogą nagle stawać się bardzo widoczne. W stresie tracimy zwykłą samokontrolę. Ujawniamy poczucie zagubienia odnośnie do własnej reputacji, lęk przed porażką i braki w zakresie wewnętrznej odporności. Z drugiej strony istnieją jednak także ludzie, którzy stają na wysokości zadania i w niesprzyjających okolicznościach potrafią demonstrować siłę. Nie ma sposobu, aby to stwierdzić z wyprzedzeniem, ale pamiętaj, że na takie chwile trzeba zwracać szczególną uwagę.

Podobnie wiele mówi o innych sposób, w jaki radzą sobie z władzą i odpowiedzialnością. Lincoln stwierdził: “Jeśli chcesz poznać prawdziwy charakter człowieka, daj mu władzę”. Dążąc do zdobycia władzy, ludzie skłonni są odgrywać rolę spolegliwych dworzan, udawać, że są godni szacunku, że podążają za linią partii i w ogóle robić wszystko, co trzeba, aby dotrzeć na szczyt. Gdy tam trafiają, zaczynają jednak mniej się pilnować i często wymyka im się coś, czego wcześniej nie dało się zauważyć. Niektórzy ludzie pozostają oczywiście wierni wartościom, które wyznawali, zanim osiągnęli eksponowaną pozycję – są zawsze pełni szacunku i empatii – ale znacznie więcej jest takich, którzy zdobywszy władzę, uznają się nagle za uprawnionych do tego, aby zacząć traktować innych w odmienny sposób.

Tak właśnie było w przypadku Lyndona Johnsona, gdy jako lider większości zdobył bezpieczną pozycję w senacie. Zmęczony odgrywaniem całymi latami roli doskonałego dworzanina, zaczął rozkoszować się władzą i upokarzać tych, którzy weszli mu w drogę w przeszłości. Teraz mógł podejść do każdego senatora i uczynić mu afront, celowo rozmawiając wyłącznie z jego asystentem. Albo wstać i opuścić salę posiedzeń, pociągając za sobą innych senatorów, gdy ważne przemówienie wygłaszał senator, którego nie lubił. Ogólnie rzecz biorąc, oznaki tego rodzaju cech charakteru zawsze można dostrzec w przeszłości określonych osób, gdy przyglądamy im się wystarczająco wnikliwie (Johnson ujawniał tego rodzaju inklinacje już od najwcześniejszych lat swojej kariery politycznej), ale co ważniejsze, należy zwracać uwagę na sygnały wysyłane przez ludzi, gdy już znajdą się oni u władzy. Często wydaje nam się, że władza zmienia ludzi, w rzeczywistości odsłania ona po prostu w większym stopniu to, kim są.

Wiele mówi o ludziach także to, jakich wybierają sobie współmałżonków lub partnerów. Niektórzy szukają takiego partnera, którego będą mogli zdominować i kontrolować, na przykład kogoś młodszego, mniej inteligentnego lub nieodnoszącego tak spektakularnych sukcesów jak oni. Inni wybierają partnera, którego mogą wyratować z jakiejś opresji, odgrywając rolę zbawcy – to inna postać kontroli. Jeszcze inni szukają kogoś, kto przyjmie na siebie rolę mamusi lub tatusia. Chcą być rozpieszczani. Takie wybory rzadko mają charakter intelektualny, odzwierciedlają raczej wzorce z najmłodszych lat i schematy przywiązania. Czasami bywają zaskakujące, jak wtedy, gdy człowiek wybiera kogoś, kto wydaje się od niego bardzo znacząco różnić, i sprawia wrażenie zewnętrznie niekompatybilnego, ale takim wyborom zawsze przyświeca jakaś wewnętrzna logika. Ktoś może na przykład odczuwać głęboki lęk przed tym, że opuści go ktoś, kogo kocha, odzwierciedlający jego lęki z wczesnego dzieciństwa, a zatem wybiera osobę, która jest od niego w zauważalny sposób gorsza pod względem wyglądu lub inteligencji, wiedząc, że ta osoba zostanie z nim bez względu na wszystko.

Kolejnym wartym zbadania obszarem jest to, jak ludzie zachowują się w chwilach wolnych od pracy. Mogą na przykład ujawniać niemożliwego do opanowania ducha współzawodnictwa podczas grania w gry lub uprawiania sportów. We wszystkich aspektach życia, nawet gdy prowadzą samochód, obawiają się, że zostaną wyprzedzeni. Muszą być na czele, zawsze z przodu. Funkcjonalnie kanalizuje ich praca, ale poza nią ujawniają głębokie pokłady zagubienia. Przyjrzyj się, jak inni przegrywają. Czy potrafią się z tym pogodzić? Bardzo wiele w takich przypadkach można wywnioskować z mowy ciała. Czy próbują z całej siły omijać zasady lub je naginać? Czy nawet w takich chwilach szukają drogi ucieczki lub potwierdzenia własnej wartości?

Ogólnie rzecz ujmując, ludzi można podzielić na introwertyków i ekstrawertyków. Ma to istotną rolę w kontekście ich charakteru. Zachowaniem ekstrawertyków kierują zasadniczo kryteria zewnętrzne. Typowym dla nich pytaniem jest: “Co inni o mnie myślą?”. Ekstrawertycy wykazują tendencję do lubienia tego, co lubią inni, a wyrażane przez nich opinie często determinują grupy, do których należą. Są otwarci na sugestie i nowe koncepcje, ale tylko wtedy, gdy są one popularne w kulturze lub potwierdzane przez jakiś autorytet, który uznają. Ekstrawertycy cenią atrybuty zewnętrzne – markowe ubrania, dobre jedzenie, konkretne przyjemności, które mogą dzielić z innymi. Stale poszukują nowych wrażeń i mają wyczucie trendów. Nie tylko nie mają nic przeciwko szumowi i zgiełkowi, ale aktywnie ich poszukują. Jeśli są odważni, uwielbiają przygody. Jeśli nie, kochają wygodę. A w obu tych przypadkach pragną stymulacji i uwagi ze strony innych.

Introwertycy są bardziej wrażliwi i wyczerpuje ich nadmierna aktywność skierowana na zewnątrz. Wolą oszczędzać energię, spędzać czas w samotności lub w towarzystwie tylko jednego czy dwóch bliskich przyjaciół. W przeciwieństwie do ekstrawertyków, których fascynują fakty i statystyki, introwertycy interesują się własnymi opiniami i uczuciami. Uwielbiają teoretyzować i wymyślać własne koncepcje. Jeśli coś tworzą, nie lubią tego promować; uważają takie działania za nieeleganckie. To, co kreują, powinno sprzedać się samo. Lubią w pewnym sensie ukrywać swoje życie przed wzrokiem innych, mieć tajemnice. Ich opinie nie pochodzą od tego, co myślą inni, ani nie są formułowane pod wpływem jakichkolwiek autorytetów, ale wynikają z ich wewnętrznych kryteriów, a przynajmniej tak uważają. Im więcej ludzi ich otacza, tym bardziej czują się zagubieni i samotni. Mogą wydawać się wycofani i nieufni, sprawiać wrażenie, że źle się czują, gdy poświęca się im zbyt wiele uwagi. Są również w większym stopniu pesymistami i częściej niż przeciętny ekstrawertyk odczuwają niepokój. Ich odwaga znajduje wyraz w nowatorskich koncepcjach, które obmyślają, oraz w kreatywności.

Można zarówno w sobie samym, jak i w innych dostrzegać tendencje wskazujące na podążanie w obu tych kierunkach, ale najczęściej wybieramy jeden lub drugi. Obserwowanie, w którą stronę skłaniają się inni, jest istotne z prostego powodu: introwertycy i ekstrawertycy w naturalny sposób się nie rozumieją. Dla ekstrawertyka introwertyk nie jest zabawny – to ktoś uparty, wręcz aspołeczny. Introwertyk postrzega z kolei ekstrawertyka jako kogoś płytkiego, roztrzepanego i nazbyt zainteresowanego tym, co myślą inni. To, że jest się jednym lub drugim, wynika na ogół z kwestii genetycznych (lub bardziej nawyków/przekonań przekazywanych pokoleniowo) i sprawia, że dwoje ludzi widzi to samo w zupełnie innym świetle. Kiedy zrozumiesz, że masz do czynienia z kimś należącym do “drugiej odmiany”, musisz ponownie ocenić jego charakter i nie narzucać mu własnych preferencji. Czasami introwertycy i ekstrawertycy są w stanie skutecznie ze sobą współpracować, zwłaszcza jeśli mają mieszankę obu cech i uzupełniają się nawzajem, ale najcześciej nie dogadują się ze sobą i są narażeni na ciągłe nieporozumienia. Pamiętaj, że na świecie jest zasadniczo więcej ekstrawertyków niż introwertyków.

Na koniec warto podkreślić, że istotne jest ocenianie relatywnej siły charakteru innych. Pomyśl o tym w taki sposób: tego rodzaju siła pochodzi z głębi, z samego rdzenia danej osoby. Może to wynikać z zestawienia szeregu czynników, takich jak kwestie genetyczne, wychowanie w poczuciu bezpieczeństwa, dobrzy mentorzy w doku dojrzewania i ciągłe samodoskonalenie. Niezależnie jednak od tego, skąd się wywodzi, ta siła nie jest czymś, co manifestuje się na zewnątrz w postaci buńczuczności czy agresji, chodzi raczej o ogólną odporność i zdolności przystosowawcze. Silny charakter cechuje się elastycznością, jak arkusz dobrej stali – można go wyginać, ale zawsze wraca do pierwotnego kształtu i nigdy nie pęka.

Siła emanuje z poczucia osobistego bezpieczeństwa i własnej wartości, umożliwiając przyjmowanie krytyki i uczenie się z własnych doświadczeń. Oznacza to, że osoby o silnym charakterze nie poddają się łatwo, bo zależy im na tym, aby się dowiedzieć, jak mogą radzić sobie lepiej. Są rygorystycznie nieustępliwe. Ludzie o silnym charakterze są otwarci na nowe pomysły i sposoby działania, nie wykazując przy tym oznak konieczności naruszania podstawowych zasad, do których się stosują. W obliczu przeciwności zwykle zachowują trzeźwość umysłu. Radzą sobie z chaosem i nieprzewidywalnością, nie poddając się lękowi. Dotrzymują słowa. Są cierpliwi, potrafią systematyzować duże ilości danych i kończyć to, co zaczynają. Nie odczuwają ciągłej niepewności o swój status, więc potrafią podporządkowywać osobiste interesy dobru grupy, wiedząc, że coś, co jest najlepsze dla zespołu, także ich życie uczyni w końcu łatwiejszym i lepszym.

Ludzie o słabym charakterze przyjmują przeciwstawną pozycję wyjściową. Często przytłaczają ich okoliczności, więc trudno na nich polegać. Są nieobliczalni i skłonni do wykrętów. A najgorsze jest to, że niczego się nie uczą, bo uczenie się od innych oznacza krytykę. Obcując z nimi, stale zatem zderzamy się ze ścianą. Może się wydawać, że słuchają naszych instrukcji, ale potem po prostu wracają do tego, co uważają za najlepsze.

Wszyscy składamy się z amalgamatu cech świadczących o sile i słabości charakteru, ale niektórzy z nas wyraźnie skłaniają się w jednym lub drugim kierunku. Powinieneś z całych sił starać się wybierać silnych, a unikać słanych. Był to na przykład fundament niemal wszystkich decyzji inwestycyjnych Warrena Buffetta. Buffett nie zawracał sobie głowy osiągnięciami szefów firm, z którymi miewał do czynienia, ale przede wszystkim oceniał ich odporność, rzetelność i pewność siebie. My także powinniśmy posługiwać się tego rodzaju miarą w odniesieniu do osób, które zatrudniamy, partnerów w interesach i w związkach, a nawet wybieranych przez siebie polityków.

W przypadku związków uczuciowych z pewnością istnieje szereg innych czynników, które rządzą naszymi wyborami, ale siłę charakteru także należy brać pod uwagę. Właśnie ona w dużej mierze sprawiła, że Franklin Roosevelt wybrał sobie na żonę Eleanor. Jako przystojny i zasobny młody człowiek mógł wybierać spośród wielu nawet zdecydowanie piękniejszych młodych kobiet, ale jego uwagę zwróciła otwartość Eleanor na nowe doświadczenia i jej niezwykła determinacja. Spoglądając daleko w przyszłość, dostrzegł, że siła jej charakteru ma większe znaczenie niż cokolwiek innego. I okazało się, że dokonał bardzo mądrego wyboru.

Oceniając siłę lub słabość, sprawdzaj, jak inni radzą sobie w stresujących chwilach i jak znoszą odpowiedzialność. Spójrz na ich wzorce: co tak naprawdę doprowadzili do końca, co osiągnęli? Możesz także stosować teksty. Całkiem nieźle sprawdzają się na przykład łagodne żarty na czyjś temat. Czy osoba, której dotyczy żart, reaguje dobrodusznie? Czy nie zaczyna natychmiast przejawiać lęku i poczucia niepewności? A może w jej oczach pojawia się uraza czy nawet gniew? Aby z kolei ocenić umiejętności danej osoby z punktu widzenia pracy w zespole, przekaż jej jakieś strategiczne informacje lub podziel się z nią plotką – czy szybko przekazuje te informacje innym? Czy szybko podchwytuje Twoje pomysły i przedstawia je jako własne? Możesz także skrytykować takiego kogoś w bezpośredni sposób. Czy bierze sobie Twoje słowa do serca, próbując się uczyć i doskonalić, czy raczej wysyła jednoznaczne sygnały, że czuje urazę? Zleć takiej osobie wykonanie jakiegoś nieskonkretyzowanego zadania z mniejszym niż zwykle zakresem ukierunkowania i monitoruj, w jaki sposób organizuje ona swoje myśli i czas. Rzuć jej wyzwanie w postaci trudnego do rozwiązania problemu lub nowatorskiego sposobu przeprowadzenia jakiegoś działania i zobacz, jak reaguje, jak radzi sobie z lękiem.

Zapamiętaj: słaby charakter neutralizuje wszystkie pozytywne cechy, jakie określona osoba może mieć. Na przykład ludzie bardzo inteligentni, ale o słabym charakterze mogą miewać dobre pomysły, a nawet dobrze wykonywać pracę, ale załamują się pod presją, nie przyjmują dobrze krytyki, myślą przede wszystkim o własnym interesie albo ich arogancja i inne irytujące cechy powodują, że w końcu nikt z ich otoczenia nie chce z nimi pracować i wszyscy odchodzą, co szkodzi środowisku pracy. Praca z nimi lub zatrudnianie ich wiąże się z dodatkowymi kosztami. W dłuższej perspektywie ktoś mniej czarujący i inteligentny, ale o silnym charakterze może się okazać bardziej godny zaufania i efektywny. Ludzie o prawdziwie silnym charakterze są tak niepospolici jak złoto i znajdując ich, powinieneś reagować tak, jakbyś odkrywał skarb.



0 Udostępnień
Może Cię zainteresować