Prawo krótkowzroczności: przezwyciężyć naturę

Odkryj, dlaczego skupiamy się na krótkoterminowych celach i jak zdobyć szerszą perspektywę, by podejmować lepsze decyzje.
0 Udostępnień
0
0
0

Zwierzęcy element naszej natury sprawia, że największe wrażenie robi na nas to, co możemy zobaczyć i usłyszeć w teraźniejszości – najnowsze doniesienia i trendy, opinie i działania otaczających nas ludzi, wszystko to, co wydaje się wyjątkowo dramatyczne. To właśnie sprawia, że zakochujemy się w kuszących schematach, których twórcy obiecują nam szybkie rezultaty i łatwe pieniądze. To również sprawia, że przesadnie reagujemy na aktualne uwarunkowania, wpadając w nadmierną ekscytację lub panikę, gdy wydarzenia przybierają określony obrót. Naucz się oceniać innych na podstawie rozmachu ich wizji, unikaj wikłania się w kontakty z ludźmi, którzy nie dostrzegają konsekwencji własnych działań, którzy stale pozostają w trybie reaktywnym. Bo Cię tą energią zarażą. Twoja uwaga musi być skierowana na ogólne trendy, które rządzą biegiem wydarzeń, na to, czego na pierwszy rzut oka nie widać. Nigdy nie trać z oczu swoich długoterminowych celów. Patrząc na wszystko z bardziej ogólnej perspektywy, zapewnisz sobie cierpliwość i klarowność wizji, a dzięki temu będziesz mógł osiągnąć niemal każdy cel.

Mogę kalkulować ruch ciał niebieskich, ale nie szaleństwo ludzi.

– sir Isaac Newton

Niemal każdy z nas doświadczył czegoś podobnego w ramach następujących scenariuszy: ktoś, kogo potrzebujemy lub na kim polegamy, nie poświęca nam wystarczająco dużo uwagi, nie odpowiada na nasze telefony. Czując frustrację, informujemy go o naszych uczuciach lub podwajamy wysiłki, aby wywołać jego reakcję. Albo napotykamy problem: jakiś projekt nie rozwija się dobrze, więc podejmujemy decyzję odnośnie do strategii i podejmujemy odpowiednie działania. Albo pojawia się w naszym życiu nowa osoba, a my, zauroczeni jej świeżością, energią i urokiem, zaprzyjaźniamy się z nią.

Następnie mijają tygodnie i zostajemy zmuszeni do ponownej oceny tego, co się wydarzyło i sposobu w jaki zareagowaliśmy. Pojawiają się nowe informacje. Osoba, która nie reagowała na nasze telefony, była po prostu zawalona pracą. Gdybyśmy czekali i nie byli tak niecierpliwi, moglibyśmy uniknąć zniechęcenia do siebie cennego sojusznika. Problem, który próbowaliśmy rozwiązać, nie był aż tak pilny, a my, próbując w pośpiechu znaleźć rozwiązanie, tylko go pogłębiliśmy. Zanim podjęliśmy działania, powinniśmy byli dowiedzieć się więcej. A nowa przyjaciółka okazuje się wcale nie tak urocza – z czasem wychodzi na to, że to destrukcyjna socjopatka i wyleczenie się z przyjaźni z nią zajmuje nam całe lata. Nieco więcej dystansu mogłoby pozwolić nam zobaczyć czerwone flagi, zanim byłoby za późno. Patrząc wstecz na własne życie, zauważamy zwykle, że mamy tendencję do okazywania niecierpliwości i do przesadnych reakcji; dostrzegamy długookresowe wzorce zachowań, które umykają nam w określonym momencie, ale później stają się bardziej zrozumiałe.

Oznacza to, że w chwili obecnej nie dysponujemy odpowiednią perspektywą. Z upływem czasu zyskujemy więcej informacji i zaczynamy zauważać, co faktycznie jest prawdą; coś, co było dla nas niewidoczne w teraźniejszości, staje się zauważalne z perspektywy czasu. Czas jest najlepszym nauczycielem, czymś, co sprawia, że odkrywamy, co jest faktycznie rzeczywiste.

Moglibyśmy to porównać z następującym zjawiskiem optycznym: u podnóża góry, w gęstym lesie, nie mamy możliwości ustalenia, gdzie jesteśmy, ani sporządzenia mapy naszego otoczenia. Widzimy tylko to, co mamy przed oczyma. Gdy wchodzimy zboczem góry coraz wyżej, zaczynamy widzieć coraz więcej składników otoczenia i ich powiązań z innymi elementami krajobrazu. Im wyżej wchodzimy, tym bardziej dociera do nas, że informacje, jakimi dysponowaliśmy wcześniej, nie były całkowicie dokładne, że opierały się na nieco zniekształconej perspektywie. Stojąc na szczycie góry zyskujemy pełny panoramiczny ogląd całego otoczenia i absolutną jasność w kwestii ukształtowania terenu.

Jako ludzie jesteśmy zamknięci w chwili obecnej, jakbyśmy mieszkali u podnóża góry. To, co jest najbardziej widoczne dla naszych oczu – inni wokół nas, otaczający nas las – zapewnia nam tylko ograniczoną, zniekształconą wizję rzeczywistości. Upływ czasu jest jak powolne wchodzenie na górę. Emocje, które odczuwaliśmy w teraźniejszości, nie są już tak silne; możemy się od nich oderwać i zacząć widzieć wszystko bardziej klarownie. Im wyżej z upływem czasu wchodzimy, tym więcej informacji zdobywamy. To, co dostrzegaliśmy trzy miesiące po fakcie, nie jest tak dokładne jak to, co wiemy po upływie roku.

Mogłoby się zatem wydawać, że mądrość nawiedza nas, gdy jest już za późno, zasadniczo po fakcie. Istnieje jednak sposób, w jaki my, ludzie, możemy stworzyć efekt upływu czasu, zapewnić sobie szerszą perspektywę już w chwili obecnej. Moglibyśmy to nazwać perspektywą dalekowzroczną, a jej uzyskanie wymaga przeprowadzenia następujących działań.

Po pierwsze, w obliczu problemów, konfliktów lub jakichś ekscytujących okazji, musimy uczyć się unikać natychmiastowego reagowania w przypływie emocji i działać tak, aby ograniczać poziom ekscytacji czy lęku. W ten sposób zapewniamy sobie pewien dystans.

Następnie powinniśmy zacząć pogłębiać i poszerzać własną perspektywę. Rozważywszy charakter problemu, z którym mamy do czynienia, nie chwytajmy się po prostu najprostszego wyjaśnienia, ale sięgajmy głębiej i zastanawiajmy się nad innymi możliwościami, innymi potencjalnymi motywacjami zaangażowanych weń osób. Zmuszajmy się do spojrzenia na ogólny kontekst zdarzenia, a nie tylko na to, co przyciąga naszą uwagę od pierwszego wejrzenia. Wyobrażajmy sobie, najlepiej jak potrafimy, negatywne konsekwencje różnych strategii, które rozważamy. Zastanawiajmy się, w jaki sposób problem lub potencjalna okazja mogą zacząć wyglądać z biegiem czasu, w jaki sposób inne problemy, w danej chwili niewidoczne, mogą nagle stać się poważniejsze niż to, z czym mamy do czynienia obecnie. Skupiajmy się na długoterminowych celach i zgodnie z nimi dostosowujmy nasze priorytety do teraźniejszości.

Innymi słowy: ten proces wymaga dystansu do teraźniejszości, głębszego przyglądania się źródłom problemów, szerszej perspektywy z punktu widzenia ogólnego kontekstu sytuacji i spoglądania dalej w przyszłość – włączając w to ocenę konsekwencji naszych działań i nasze własne długoterminowe priorytety.

W toku tego procesu pewne opcje i wyjaśnienia zaczną się nam wydawać bardziej logiczne i realistyczne niż te, ku którym skłanialiśmy się na początku. Dodajmy do tego wszystko, czego przez lata dowiedzieliśmy się o wzorcach własnych zachowań. W ten sposób nie da się wprawdzie odtworzyć całościowo efektu, jaki wywołuje w nas upływ czasu, ale możemy stworzyć jego przybliżenie. Kolejne mijające miesiące zapewniają nam zwykle coraz więcej informacji i ujawniają coraz korzystniejsze opcje. W teraźniejszości tworzymy ten efekt, poszerzając zakres kwestii, nad którymi się zastanawiamy, i otwierając umysł. Wchodzimy na górę. Za sprawą takiego poszerzania własnej perspektywy uspokajamy się i ułatwiamy sobie zachowywanie trzeźwości umysłu w miarę rozwoju wydarzeń.

Nabycie tak rozszerzonej perspektywy, tego rodzaju pogłębionego spojrzenia na otaczającą nas rzeczywistość mogłoby się wydawać czymś, do czego wszyscy powinniśmy dążyć, ale trzeba przyznać, że wśród większości ludzi bywa to rzadkością. Wydaje się, że takie działanie wymaga wysiłku, na który w zasadzie nie jesteśmy w stanie się zdobyć. Powód jest prosty: jesteśmy zaprogramowani na myślenie krótkoterminowe, skonstruowani tak, by reagować na to, co natychmiastowe, i dążyć do natychmiastowej satysfakcji. Naszym pradawnym przodkom opłacało się dostrzeganie tego, co było w ich otoczeniu potencjalnie niebezpieczne lub co zapewniało okazję do zdobycia pożywienia. Ludzki mózg rozwijał się w toku ewolucji w taki sposób, aby nie oceniać pełnego obrazu i kontekstu określonych zdarzeń, ale koncentrować się na ich najbardziej dramatycznych cechach. Funkcjonowało to dobrze w stosunkowo prostym środowisku i w ramach prostych ze społecznego punktu widzenia organizacji plemiennych. Nie przystaje jednak do złożonego świata, w którym żyjemy obecnie. Sprawia, że zwracamy uwagę głównie na to, co pobudza nasze zmysły i emocje, natomiast szersza perspektywa zasadniczo nam umyka.

Ma to decydujący wpływ na sposób, w jaki postrzegamy potencjalną przyjemność lub cierpienie związane z określonymi sytuacjami. Nasze mózgi zostały tak zaprogramowane, abyśmy dostrzegali to, co w otoczeniu może nam zaszkodzić tu i teraz, a nie na przywiązywanie szczególnej wagi do innych, bardziej abstrakcyjnych niebezpieczeństw, które mogą się pojawić w przyszłości. I właśnie dlatego poświęcamy znacznie więcej uwagi zjawiskom w rodzaju terroryzmu – skądinąd na pewno zasługującego na analizę, bo oznacza cierpienie tu i teraz – niż na przykład globalnemu ociepleniu (związanemu z cierpieniem przyszłym, potencjalnym), które tak naprawdę stanowi większe niebezpieczeństwo, bo stawia pod znakiem zapytania przyszłość całej naszej planety. W teraźniejszości to niebezpieczeństwo wydaje się nam jednak abstrakcyjne. A gdy przestanie takie być, może być za późno. Wykazujemy także skłonność do chwytania się tego, co zapewnia nam natychmiastową przyjemność, nawet jeśli zdajemy sobie sprawę z długoterminowo negatywnych skutków, jakie to coś ze sobą niesie. Dlatego właśnie palimy, pijemy, zażywamy narkotyki i w ogóle oddajemy się zachowaniom autodestrukcyjnym, w przypadku których potencjalne problemy nie występują tu i teraz i nie są dramatyczne.

W świecie, który jest złożony i narażony na niezliczone przyszłe niebezpieczeństwa, takie krótko terminowe tendencje są nieustającym zagrożeniem dla naszego dobrego samopoczucia. A ponieważ za sprawą technologii okresy koncentracji naszej uwagi stają się coraz krótsze, to zagrożenie jest jeszcze większe. Pod wieloma względami definiują nas nasze własne relacje z czasem. Gdy po prostu reagujemy na to, co widzimy i słyszymy, gdy na wieść o kolejnych dramatycznych wydarzeniach nasze początkowe podniecenie i entuzjazm stają się lękiem i paniką, gdy ukierunkowujemy nasze działania na pogoń za doznawaniem jak największej przyjemności w danej chwili, nie myśląc o przyszłych konsekwencjach, to można powiedzieć, że ulegamy własnej zwierzęcej naturze, temu, co jest w naszej konstrukcji neuropsychicznej najbardziej prymitywne i potencjalnie destrukcyjne.

Starając się iść pod pad i próbując się konstruktywnie zastanawiać nad konsekwencjami tego, co robimy, oraz nad charakterem naszych priorytetów w perspektywie długoterminowej, dążymy do realizowania rzeczywistego potencjału, którym dysponujemy jako ludzie – zwierzęta myślące. A skoro już wiemy, że myślenie krótkoterminowe może być zaraźliwe, to warto podkreślić, że także osoby, które uosabiają skuteczność perspektywy dalekowzrocznej, mogą mieć niezmiernie pozytywny wpływ na ludzi wokół siebie. Takie osoby uświadamiają nam istnienie szerszej perspektywy i dysponują zdolnościami umysłowymi, które powinniśmy postrzegać jako szczytowe. Warto takich ludzi naśladować.

Na kartach historii pojawiało się wiele ikon tego rodzaju dojrzałości umysłowej, które powinny nas inspirować i wskazywać nam drogę: starotestamentowy Józef potrafił wejrzeć w serca innych ludzi i przewidywać przyszłość; Sokrates ze starożytnej Grecji nauczył nas, co powinniśmy robić, aby być mniej ograniczeni i bardziej konsekwentnie myśleć; genialny strateg Zhuge Liang ze starożytnych Chin potrafił przewidywać każdy ruch wroga; przywódca w rodzaju królowej Elżbiety I i Abrahama Lincolna byli znani z sukcesów w ramach długofalowych strategii; niezwykle cierpliwy i przewidujący naukowiec Charles Darwin ujawnił wpływ długiego czasu na ewolucję wszystkich żywych istot; a Warren Buffett, najbardziej skuteczny inwestor w historii, właśnie dalekowzrocznej perspektywie zawdzięcza swoje największe sukcesy.

Jeśli to możliwe, unikaj bliższych kontaktów z ludźmi, których horyzont czasowy jest wąski, którzy stale pozostają w trybie reakcji, i staraj się zbliżać do takich osób, które dysponują pogłębioną świadomością czasu.



0 Udostępnień
Może Cię zainteresować