Oceniaj siłę charakteru innych ludzi

Nie duch czy bogowie nas kontrolują, ale charakter naszego umysłu ego.
0 Udostępnień
0
0
0

Przez tysiące lat ludzie wierzyli w los: w jakiś rodzaj siły, która zmuszała nas do działania w określony sposób – w duchy, bogów lub Boga. Całe nasze życie było zaplanowane z góry od chwili narodzin – byliśmy skazani na sukces lub porażkę. Obecnie postrzegamy świat zgoła inaczej. Wierzymy, że zasadniczo sprawujemy kontrolę nad tym, co się nam przytrafia, że sami tworzymy własne przeznaczenie. Czasami jednak pojawia się przelotne uczucie zbliżone do czegoś, czego musieli doznawać nasi przodkowie. Zdarza się to na przykład w sytuacjach, gdy zaczynamy doświadczać problemów w związku lub gdy pojawiają się przeszkody na ścieżce naszej kariery zawodowej. Tego rodzaju trudności wykazują zazwyczaj uderzające podobieństwo do czegoś, co już się nam przydarzyło w przeszłości. Albo nagle zdajemy sobie sprawę, że nasz sposób pracy nad projektem wymaga zmian, że możemy funkcjonować lepiej. Próbujemy zmieniać metody działania, ale wkrótce spostrzegamy, że robimy wszystko w identyczny sposób i osiągamy prawie takie same rezultaty. W takich chwilach także zdarza nam się myśleć, że jakaś złośliwa zewnętrzna siła, jakaś klątwa zmusza nas do ponownego przeżywania takich samych sytuacji.

To zjawisko często bywa łatwiejsze do zauważenia w działaniach innych, zwłaszcza najbliższych. Może się na przykład zdarzyć, że obserwujemy, jak nasi przyjaciele stale angażują się w niewłaściwe związki lub nieświadomie odsuwają od siebie odpowiednie osoby. Czujemy zażenowanie z powodu ich głupich zachować w rodzaju nierozważnego wyboru inwestycji lub ścieżki kariery, a kilka lat później obserwujemy, jak powtarzają te zachowania, bo już zapomnieli, jaką dostali nauczkę. Albo znamy kogoś, kto zawsze w niewłaściwym momencie potrafi urazić niewłaściwą osobę, tworząc atmosferę wrogości wszędzie tam, gdzie się znajdzie. Albo wiemy, że ktoś nie jest w stanie wytrzymać presji i poddaje się zawsze w ten sam sposób, ale za to, co się z nim dzieje, obwinia innych lub twierdzi, że ma pecha. Są też oczywiście ludzie uzależnieni, którzy wychodzą z nałogu tylko po to, aby do niego wrócić lub znaleźć sobie inny. My widzimy te wzorce, ale oni nie, bo nikt nie chce wierzyć, że funkcjonuje pod jakimś rodzajem przymusu pozostającego poza jego kontrolą. Taka myśl jest zbyt niepokojąca.

Jeśli chcemy być wobec siebie uczciwi, musimy przyznać, że w koncepcji losu czy też przeznaczenia jest pewien element prawdy. Jesteśmy skłonni powtarzać takie same decyzje i stosować identyczne metody działania w obliczu problemów. W naszym życiu istnieje wzorzec widoczny zwłaszcza w popełnianych przez nas błędach i ponoszonych porażkach. Jest jednak także inny sposób postrzegania tej koncepcji: to nie duch czy bogowie nas kontrolują, ale raczej nasz charakter. Etymologicznie wyraz “charakter” pochodzi ze starożytnej greki i oznacza narzędzie do grawerowania lub stemplowania. Charakter to zatem coś, co jest w nas tak głęboko zakorzenione czy też “wygrawerowane”, że zmusza nas do działania w określony sposób, pozostając poza naszą świadomością i kontrolą. Możemy sobie wyobrazić, że ten charakter ma trzy zasadnicze składniki, ułożone warstwowo i zapewniające mu głębię.

Najwcześniejsza i najgłębsza warstwa ma pochodzenie genetyczne, wywodzi się ze szczególnego sposobu, w jaki zaprogramowany jest nasz mózg, co predysponuje nas do pewnych nastrojów i preferencji. Ten genetyczny komponent może u pewnych osób wywoływać na przykład skłonność do depresji albo sprawiać, że jedni z nas są introwertykami, a inni ekstrawertykami. Może nawet rodzić inklinacje do pragnień – uwagi, przywilejów albo posiada. Psychoanalityczka Melanie Klein, badając niemowlęta, doszła do wniosku, że chciwe czy też żądne uwagi dzieci wykazują predyspozycje do tego rodzaju cech charakteru już w chwili narodzin. Mogą także istnieć inne czynniki genetyczne, które predysponują nas do odczuwania wrogości, lęku czy otwartości.

Druga warstwa, znajdująca się ponad pierwszą, wywodzi się z najwcześniejszych lat życia i pochodzi od szczególnego rodzaju przywiązania, jaki wytwarzamy wobec matki i innych opiekunów. W pierwszych trzech czy czterech latach życia nasz mózg jest szczególnie plastyczny. Znacznie intensywniej odczuwamy emocje, tworząc ślady pamięciowe, które są o wiele głębsze niż wszystko, co pojawia się później. W tym okresie życia jesteśmy najbardziej podatni na wpływy innych, a to, czego wtedy doświadczamy, ma znaczenie, którego nie sposób przecenić.

Antropolog i psychoanalityk John Bowlby, który badał wzorce przywiązania matek i dzieci, wyodrębnił w tej kwestii cztery podstawowe schematy, którymi są: wolność/autonomiczność, odrzucenie, wplątanie/ambiwalencja i dezorganizacja. Wzorzec wolność/autonomiczność prezentują matki, które zapewniają swoim dzieciom swobodę odkrywania własnego ja i pozostają stale świadome ich potrzeb, ale także je chronią. Odrzucenie charakteryzuje matki, które często bywają zdystansowane, a czasem nawet wrogie. Dzieci takich kobiet są naznaczone poczuciem odrzucenia i uważają, że są zdane wyłącznie na siebie. Matki o wzorcu wplątanie/ambiwalencja są z punktu widzenia poświęcanej dzieciom uwagi niekonsekwentne – czasami bywają nadopiekuńcze i wręcz napastliwe, a kiedy indziej wycofują się z powodu własnych problemów lub lęków. Tego rodzaju kobiety sprawiają, że ich dzieci czują się tak, jakby to one musiały dbać o osobę, która przecież powinna opiekować się nimi. Zdezorganizowane matki wysyłają swoim dzieciom całkowicie sprzeczne sygnały, odzwierciedlające wewnętrzny chaos i być może emocjonalne traumy z własnego dzieciństwa. Nic, co robią dzieci, nie jest w stanie ich zadowolić – dzieci takich kobiet często miewają poważne problemy emocjonalne.

Oczywiście w ramach każdego z tych typów i ich kombinacji istnieje szereg gradacji, ale charakter przywiązania, jakie wytwarzamy w najwcześniejszych latach życia, głęboko nas naznacza, zwłaszcza w kontekście sposobów, na jakie wykorzystujemy relacje, aby radzić sobie ze stresem. Dzieci rodziców z wzorcem odrzucenia wykazują na przykład tendencję do unikania wszelkich sytuacji o negatywnymi emocjonalnie charakterze i odgradzania się od poczucia zależności. Może im być trudniej angażować się w związki, mogą także nieświadomie odsuwać się od innych. Dzieci rodziców z syndromem wplątania/ambiwalencji odczuwają głęboki lęk w relacjach z innymi ludźmi i wiele sprzecznych emocji. Są zawsze ambiwalentne wobec innych, a to tworzy w ich życiu zauważalne wzorce, w ramach których poszukują określonych osób, a następnie nieświadomie się wycofują.

Ogólnie rzecz biorąc, od najmłodszych lat każdy z nas ma pewien odcień charakteru – może być wrogi i agresywny, świadomy i pewny siebie, lękliwy i zamykający się w sobie czy też chciwy i żądny uwagi. Te dwie warstwy znajdują się tak głęboko, że właściwie nie mamy świadomości ich istnienia i zachowań, które wymuszają, o ile nie włożymy sporego wysiłku w obserwowanie samych siebie.

Na bazie tych dwóch warstw formuje się z wiekiem trzecia, która powstaje z naszych nawyków i doświadczeń. Na podstawie dwóch pierwszych warstw wykazujemy tendencję do tego, aby polegać na określonych strategiach radzenia s obie ze stresem, szukania przyjemności czy postępowania z ludźmi. Te strategie to nawyki, które nabywamy w młodości. Konkretna natura naszego charakteru będzie jeszcze naturalnie podlegała modyfikacjom w zależności od tego, z jakimi ludźmi – przyjaciółmi, nauczycielami, partnerami w związkach uczuciowych – będziemy się stykać w życiu i jak będą oni na nas reagować. Ogólnie jednak te trzy warstwy wytwarzają pewne zauważalne wzorce. Podejmujemy określone decyzje. Jest to neurologicznie “wygrawerowane” w naszych mózgach. I zmuszeni jesteśmy to powtarzać, bo ścieżka została już wytrasowana. Pewne zachowania stają się nawykami i te tysiące nawyków – z których najwcześniejsze powstają na długo przed tym, zanim zaczniemy je sobie uświadamiać – kształtują nasz charakter.

Istnieje także czwarta warstwa. Często rozwija się ona w późnym dzieciństwie i w okresie dorastania, gdy ludzie zaczynają uświadamiać sobie wady własnego charakteru. Robią, co mogą, aby je ukrywać. Gdy ktoś czuje, że gdzieś głęboko jest osobą lękliwą i nieśmiałą, uświadamia sobie także, że nie jest to cecha społecznie akceptowalna. Uczy się więc ukrywać za maską czy też fasadą. Stosuje kompensację, próbując wydawać się otwarty, beztroski, a nawet dominujący. A to sprawia, że określenie natury jego charakteru staje się dla nas jeszcze trudniejsze.

Pewne cechy charakteru bywają pozytywne, bo odzwierciedlają wewnętrzną siłę. Niektórzy z nas mają na przykład skłonność do bycia osobami hojnymi i otwartymi, empatycznymi i odpornymi na stres. Aby jednak te charakteryzujące siłę i elastyczność cechy mogły naprawdę stać się nawykami, na których będziemy mogli polegać, często niezbędne są świadomość i praktyka. Z wiekiem życie wykazuje tendencję do osłabiania nas. Trudniej nam zachowywać empatię. Jeśli jesteśmy refleksyjni, hojni w okazywaniu uczuć i otwarci na wszystkich wokół nas, nietrudno poprzyciągać sobie biedy. Pewność siebie bez samoświadomości i kontroli może się stać megalomanią. Bez naszych świadomych starań te siły działają coraz mniej skutecznie lub zamieniają się w słabości. Oznacza to, że najsłabszymi elementami naszego charakteru jest to, co tworzy nawyki i zachowania kompulsywne, bo utrzymują się one niezależnie od wysiłku czy praktyki z naszej strony.

I wreszcie bywa tak, że rozwijamy w sobie sprzeczne cechy charakteru, co być może wynika z różnic między naszymi predyspozycjami genetycznymi a najwcześniejszymi doświadczeniami lub pochodzi od rodziców, który wpajają nam różne wartości. Możemy czuć zarówno idealizm, jak i materializm, dwa walczące w nas ze sobą elementy. Prawo pozostaje jednak takie samo. Skonfliktowany charakter, który wytwarzamy w najwcześniejszych latach życia, tworzy jedynie i ujawnia inny rodzaj wzorca, w którym podejmowane decyzje odzwierciedlają ambiwalencję danej osoby lub jej chwiejność.

Twoje zadanie jako badania ludzkiej natury jest dwojakiego rodzaju. Po pierwsze, musisz zrozumieć własny charakter, badając, najlepiej jak potrafisz, składniki przeszłości, które go ukształtowały i wzorce – głównie negatywne – które się w Twoim życiu pojawiają. Pozbycie się tego, co konstytuuje Twój charakter, jest niemożliwe, bo znajduje się to zbyt głęboko, ale dzięki samoświadomości możesz się nauczyć ograniczać zasięg działania lub w ogóle powstrzymywać pojawianie się pewnych negatywnych wzorców. Możesz także próbować przekształcać negatywne i słabe strony swojego charakteru w zalety. Możesz starać się tworzyć drogą praktyki nowe nawyki i wzorce, które będą do nich pasować, aktywnie kształtując swój charakter i związane z nim przeznaczenie. (Więcej informacji na ten temat znajdziesz w kolejnych publikacjach).

Po drugie, musisz rozwinąć w sobie umiejętność rozpoznawania charakteru ludzi, z którymi się stykasz. Aby tego dokonać, powinieneś uznać charakter za wartość podstawową przy wyborze osób, dla których zamierzasz pracować, czy partnerów w związkach. Oznacza to przypisanie mu większej wartości niż urokowi, inteligencji czy reputacji takich osób. Umiejętność obserwowania charakteru innych – uwidaczniającego się w ich działaniach i wzorcach zachowań – jest absolutnie fundamentalną umiejętnością społeczną. Może Ci ona pomóc uniknąć decyzji, które mogłyby oznaczać całe lata niedoli, takich jak wybór niekompetentnego lidera, podejrzanego partnera, współpracownika-intryganta czy niekompatybilnego małżonka, który zatruje Ci życie. Jest to jednak umiejętność, którą musisz świadomie rozwijać, bo my, ludzie, zasadniczo niezbyt dobrze radzimy sobie z tego rodzaju oszacowaniami.

Źródłem naszej nieudolności w tym zakresie jest z reguły fakt, że opieramy nasz osąd na temat innych ludzi na tym, co jest najbardziej widoczne. Wcześniej stwierdziliśmy jednak, że ludzie często próbują ukrywać swoje słabości, prezentując je jako coś pozytywnego. Najpierw widzimy zatem na przykład tylko to, że wręcz kipią oni pewnością siebie, a dopiero potem nagle odkrywamy, że w rzeczywistości są aroganccy i nie umieją słuchać. Wydają się szczerzy i uczciwi, ale z biegiem czasu zdajemy sobie sprawę, że są tak naprawdę grubiańscy i nie potrafią brać pod uwagę uczuć innych. Albo uznajemy ich za rozważnych i troskliwych, ale potem zauważamy, że są tak naprawdę nieśmiali i obawiają się jakiejkolwiek krytyki. Ludzie bywają dosyć biegli w tworzeniu tego rodzaju złudzeń optycznych, a my się na nie nabieramy. Potrafią nas oczarowywać i nam schlebiać, a my, pragnąc ich polubić, nie spoglądamy głębiej i nie dostrzegamy wad ich charakteru.

W związku z tym kiedy przyglądamy się innym ludziom, często widzimy tylko ich reputację, mit, który ich otacza, pozycję, którą zajmują, a nie konkretnej jednostki. Wierzymy, że osoba, która odniosła sukces, musi z natury być hojna, inteligentna i dobra oraz że zasługuje na wszystko, co zdobyła. Ludzie sukcesu mogą jednak być bardzo różni. Niektórzy dobrze radzą sobie z wykorzystywaniem innych, aby osiągać to, na czym im zależy, maskując własną niekompetencję. Inni są urodzonymi manipulantami. Ludzie sukcesu mają tyle samo wad charakteru co inni. I kolejna kwestia: miewamy skłonność do uznawania, że jeśli ktoś przyznaje się do określonego systemu przekonań politycznych czy religijnych, do pewnego kodeksu moralnego, to musi mieć charakter, który temu odpowiada. Prawda jest jednak taka, że charakter przynosimy ze sobą na zajmowane stanowisko czy wnosimy go do systemu wierzeń. Ktoś może być postępowym liberałem lub kochającym bliźnich chrześcijaninem, a w głębi duszy i tak pozostaje nietolerancyjnym tyranem.

Pierwszym krokiem na drodze do rozpoczęcia badań nad charakterem innych powinno być zatem uświadomienie sobie istnienia tych iluzji i fasad, a następnie nauczenie się, jak sobie z nimi radzić. Należy analizować innych pod kątem oznak ich charakteru, bez względu na to, jak wyglądają, i na pozycję, jaklą zajmują. Pamiętając o tym, możemy następnie zacząć pracować nad kilkoma kluczowymi komponentami tej umiejętności – nad rozpoznawaniem pewnych sygnałów, które ludzie wysyłają w określonych sytuacjach i które jednoznacznie określają ich charakter. Chodzi o zrozumienie pewnych ogólnych kategorii, do których należą określone osoby (mając na przykład silny lub słaby charakter), a w ostatecznym rozrachunku o uświadomienie sobie istnienia pewnych rodzajów charakteru, które są jednoznacznie toksyczne i których, jeśli to możliwe, należy unikać.

Cały ten proces odkrywania i badania jest świetną zabawą, która pomaga poznać SIEBIE.



0 Udostępnień
Może Cię zainteresować