Jak negatywne i pozytywne myślenie wpływa na życie

Powinniśmy karmić siebie pozytywnymi myślami, w innym wypadku jesteśmy negatywni.
0 Udostępnień
0
0
0

Wysyłamy lub otrzymujemy bezustannie duchowe pierwiastki, jesteśmy elektrycznym stosem, który wysyła siłę i znów musi zostać nakarmiony. Podczas mówienia, pisania, myślenia lub jakiejś innej działalności jesteśmy pozytywni, w innym wypadku – negatywni. W tym negatywnym albo recepcyjnym stanie przyjmujemy siły i pierwiastki, które mogą nam przynieść czasową szkodę lub trwały pożytek.

Istnieją zatrute duchowe prądy, jak istnieją trujące wyziewy arszeniku albo metali. Kto przebywa zupełnie biernie w pokoju wśród zazdrosnych, przepełnionych nienawiścią, cynicznych albo niewyzwolonych ludzi wchłania z nich trujący pierwiastek, pełen choroby i niszczącej siły: pierwiastek daleko niebezpieczniejszy, niż nawet dająca się wykazać chemicznie trucizna, ponieważ jego działania postępują delikatniej i bardziej tajemnie, często dopiero po wielu dniach dają się odczuć i są najczęściej przypisywane innym przyczynom.

Jest to nadzwyczaj ważne, gdzie i w jakim otoczeniu znajdujemy się podczas negatywnego stanu, ponieważ wtedy nasiąkamy myślowymi fluidami jak gąbka, a po wielu godzinach duchowego lub fizycznego wysiłku, gdy w pozytywnym stanie pozbywaliśmy się siły – stan negatywny jest przyrodzonym prawem i przyrodzoną potrzebą. Zgnieść ten stan lub sztucznie go powstrzymać – byłoby pomysłem chybionym, lecz ostrożność jest nieodzowna: oddać się temu stanowi można tylko w odpowiednich, starannie dobranych warunkach.

Człowiek wyczerpany, gdy uda się w tłum niespokojnych, chorobliwie podnieconych ludzi, nie będzie od razu wyssany psychicznie, gdyż przyjmuje od nich mimochodem coś z ich niższej istoty. Przywiesił od swego życia, wyrażając się obrazowo, ołowiany ciężar. Przyjął, chociaż na krótki czas, coś z ich sposobu myślenia i sądzenia rzeczy, stał się niedowierzającym tam, gdzie dotąd był pełen nadziei! Zamiary, które dopiero co wydawały mu się silne, bliskie urzeczywistnieniu – wydają się nagle jak dalekie mgły!

Obawia się, gdzie zazwyczaj był odważnym. Staje się niezdecydowanym i w chwilowym zamęcie kupi może rzecz, której nie potrzebuje, lub też coś powie, coś zrobi, załatwi jakąś sprawę, której by nigdy w ten sposób nie załatwił, gdyby był w zupełności samym sobą, myślał swymi własnymi myślami, wolny od mglistego zamętu tłumu naokoło siebie.

Gdy zmuszeni jesteśmy udać się pomiędzy ludzki tłum, czyńmy to przynajmniej wtedy, gdy myślowo jesteśmy najsilniejsi i uchodźmy z powrotem, gdy zaczynamy odczuwać zmęczenie. Gdyż w momencie siły jesteśmy magnesem, co odpycha te szkodliwe prądy, którym w stanie negatywnym jesteśmy oddani na pastwę. Ludzie pozytywni są zdobywcami i mocarzami – idą oni wśród ludzi tylko na przodzie! A jednak nie zawsze jest dobrze wysyłać tylko pozytywne myśli, kto bowiem jest takim pozytywnym wysyłającym, odrzuca i odpędza od siebie wiele drogocennych pomysłów. Powinien nastąpić pewien moment, kiedy duchowy zbiornik napełnia się na nowo, im radykalniej się zmienia zawartość, tym lepiej. Człowiek pozytywny, który zawsze każdej nowej myśli oczekuje w pozycji szermierza, który nigdy nie zadaje sobie trudu wsłuchania się recepcyjnie w rzeczy nowe, niewiadome, który nieprawdopodobne bierze za niemożliwe, dla którego jego własne ograniczone poznanie jest jedynym wyrokiem – taki człowiek musi nieodzownie w tej duchowej pozycji zbiednieć i stać się bezsilnym. Z kolei na odwrót, ludzie negatywni, którzy tylko przyjmują, którzy są zawsze mniemania usłyszanego ostatnio, których czyjaś ironia lub wzruszenie ramion zniechęca, ci ludzie podobni są do kanału, przez który cały brud i gnój przepływa, aż póki wszystkie otwory nie zostaną zapchane dla rzeczywiście cennych prądów i póki sami nie staną się zupełnie niezdolni do wysyłania sił pozytywnych.

Na ogół należy się stosować do prawidła, że pozytywnym trzeba być wśród ludzi światowych, negatywnym zaś w dobrze przygotowanej samotności. Kto w samotności toczy jeszcze duchową walkę ze swymi przeciwnikami, ten traci tylko na próżno swoje siły.

Kto obarcza się troskami innych, ten przede wszystkim odczuwa potrzebę takiej zupełnej samotności. Wówczas nie ma miejsca nawet na litość, gdyż ona podgryza siłę, która właśnie powinna być nagromadzona, aby później przynieść należytą pomoc.

Żaden mówca, na chwilę przed swoją wielką mową, nie zużyje swego czasu na to, aby ulżyć biednemu robotnikowi, wnosząc za niego po schodach worek cementu, gdyż tym sposobem zabiłby tylko cały blask, całą siłę i całe natchnienie w swym mózgu, a może nawet i myśli, które pośrednio i bezpośrednio torują drogę ulgi nie dla tego jednego wyrobu, lecz dla wielu tysięcy. Kto bezustannie przestaje z tłumem, musi bezwarunkowo zmarnować dużo ze swych sił. Najszkodliwsze zaś jest nieprzerwane współżycie z osobą stojącą na niższym szczeblu duchowego rozwoju, ponieważ w stanie bierności, który zawsze nieodzownie wraca, ulegamy mniej cennym jakościowo prądom, bez względu na to, jakie stosunki wiążą nas z tą osobą – czy bratem, synem czy mężem. Z ludzi, którzy chociaż związani uczuciem, należą do dwóch różnych duchowych sfer, subtelniejsza, wyższa i bardziej wartościowa natura będzie zawsze cierpieć i spadać w dół, ponieważ jest bardziej wrażliwą, podczas gdy natura niższa może przyjąć tylko pewną część tego, co jej wysłano. Reszta przepada, bez pożytku, bez sensu.

Odpowiedni stosunek towarzyski jest najważniejszą i pierwszą podstawą do osiągnięcia szczęścia, zdrowia i powodzenia.

Stosunek towarzyski oznacza tu coś, co wychodzi daleko poza ramy fizycznego obcowania. Stajemy się bliscy jakiemuś człowiekowi zależnie od psychicznego natężenia, z jakim się nim interesujemy – oddalenie jego ciała w przestrzeni nie gra tu żadnej roli. Kto dłuższy czas związany był z jakąś niższą od siebie naturą, ten nie może od razu zatamować fal duchowego stosunku, które są mu z tego źródła posyłane dalej, siłą przyzwyczajenia. Musi on nauczyć się zapomnieć, nie powinien nigdy wrogo o niej myśleć, lecz raczej nic, zupełnie nic, bo tylko w ten sposób może przeciąć niewidoczne, telepatyczne wręcz “druty” i zrzucić więzy! Może to brzmi zimno, twardo, okrutnie? Lecz jaki miałoby to sens, gdyby dwoje ludzi nigdy nie porzuciło wspomnień, które są dla obojga szkodliwe? Przecież, jeżeli jedna część cierpi, z czasem musi cierpieć i druga. Niewłaściwe jest również czytanie “dla wytchnienia”, a więc w stanie biernym, denerwujących romansów / historii, przejmowanie się postaciami bohaterów i wdychanie w siebie wykreowanych sztucznie losów w momencie własnej słabości i poddania.

Podczas jedzenia trzeba być szczególnie biernym. Przyjmując pożywienie, tj. materiał do odtworzenia naszego ciała, czyńmy to tylko w spokojnym, zrównoważonym, przyjaznym nastroju! Bo jednocześnie jeść i kpić z innych, dyskutować lub myśleć o interesach, to znaczy być pozytywnym wówczas, gdy wskazana jest zupełna negatywność. Czy kpiny te i dysputy mają miejsce tylko w myślach, czy też ujawniają się na zewnątrz, jak się rozumie, jest zupełnie obojętne. Szkodliwym jest również, gdy jakaś inna osoba, siedząca za stołem, opanowana jest przez nastrój, przeciwko któremu trzeba się wewnętrznie zbroić, który trzeba tolerować – wszystko to przecież jest marnowaniem siły, jest pozytywne! Tylko ludzie, którzy żyją w najczystszej sympatii, mogą razem siedzieć za stołem. Kto dużo przebywa w samotności, przyciąga ku sobie prądy pokrewnego uduchowienia. Przestrzeń, która przez dłuższy czas naładowała się myślami – staje się silnym magnesem! Żyjemy wówczas w lepszym i wyższym świecie, dostępni dla podszeptów, które, być może, zostaną bojaźliwie schowane w najskrytszym wnętrzu, jak urojenia. Ale później, jakiegoś dnia, powstaje znów pociąg do bycia towarzyskim, bierze się, co jest pod ręką, lub pozwala się unosić prądowi. Świat wewnętrzny zostaje zaburzony, podszepty ukazują się raptownie w świetle codziennych mniemań jako “oczywiste głupstwa”, zdrowy “chłopski rozum” zaczyna znów bełkotać i krytykować, chadzając na oślep razem z beczącym stadem owiec. A gdy zostaniemy sami, nadchodzi znów uczucie głębokiego niezadowolenia i zniechęcenia, powstaje jakby akt oskarżenia przeciwko nam samym o to, że zdeptaliśmy przyrodzone prawa naszej duszy! Wiele wzniosłych duchów cierpi pod ciężarem pasożytniczych myśli, które ich się czepiają i nieświadomie głęboko szkodzą.

Zapewne nikt nie powinien i nie może długo pozostawać samotnym; lecz ten, kto posiada siłę do przecięcia niższych połączeń, toruje przez to drogę wyższym. Kto posiada siłę, aby czekać, ten w świecie zjawisk przyciąga na swą drogę ludzi, którzy mu dadzą rzeczywiste wytchnienie i pomoc, jaką powinna dać towarzyskość.

Jego najwyższe myśli są ogniwem pomiędzy nim i władcami tych samych myśli. Ale przez uparte trzymanie się swych niższych pierwiastków oddziela się on od wyższego świata, w którym już do pewnego stopnia uczestniczy.

Bo przecież ten tak zwany stosunek towarzyski jest niczym innym, jak tylko wzajemną tolerancją, wiecznym przeżuwaniem z roku na rok tych samych słów, gestów i myśli. Są to umarli, którzy grzebią żywych i tęsknią za umarłymi.

Rzeczywiste żyjące życie jest to stan nieskończonej różnorodności, otwarta droga dla duchowych prądów, na której ma miejsce ciągła wymiana sił i idei pomiędzy różnymi duchami tego samego stopnia – jest to artezyjska studnia, bijąca w wieczny byt.

Źródłem młodości, źródłem ciała i źródłem ducha jest możliwość zmienienia od razu całego myślowego aparatu na pozytywny, gdy niższe, ordynarniejsze myśli są w pobliżu i zachowania się negatywnie lub recepcyjnie wobec odbudowujących prądów.

Nosić miłość zawsze przed sobą, jak lampę naftową.
Niczego się nie bać i nic nie nazywać niemożliwym.
Do żadnego człowieka nie pałać nienawiścią, tylko błędów jego unikać.
Wszystkich kochać – ale zaufaniem obdarzać przezornie i mądrze.



0 Udostępnień
Może Cię zainteresować

Odkryj wpływ drzew na zdrowie i życie

Odkryj niewidoczną siłę drzew i ich głęboki wpływ na nasze życie, zdrowie i duchowość. Naturalne elementy wydają się oddychać w czystszy sposób.