Klucze dekodujące ludzkie zachowania i maski

Odkryj tajemnice ludzkich zachowań. Analizujemy motywacje i maski w codziennych sytuacjach. Zanurz się w psychologię społeczną. Posłuchaj już teraz!
0 Udostępnień
0
0
0

Ludzie na ogół starają się prezentować światu z jak najlepszej strony. Oznacza to ukrywanie ewentualnie antagonistycznych uczuć, pragnień związanych z żądzą władzy czy poczuciem wyższości. prób nadskakiwania innym i niepewności. Używają słów, aby ukrywać swoje uczucia i odwracać naszą uwagę od rzeczywistości, bazując na tym, że mamy tendencję do koncentrowania się właśnie na słowach. Posługują się także określonym wyrazem twarzy, który łatwo przybrać i który jest powszechnie interpretowany jako zasadniczo przyjazny. Twoim zadaniem jest demaskowanie tego rodzaju kamuflażu i uświadamianie sobie ujawniających się automatycznie oznak, które identyfikują pewne prawdziwe emocje skrywane pod maską. Trzy kategorie najważniejszych z punktu widzenia obserwacji i identyfikacji wskazówek to: niechęć/sympatia, dominacja/uległość i podstęp.

Sygnały niechęci/sympatii

Wyobraź sobie następujący scenariusz: ktoś z grupy Cię nie lubi, z zazdrości albo dlatego, że Ci nie ufa, ale w środowisku grupy nie może tego wyrazić jawnie, bo zostanie uznany za osobę niezbyt pożądaną – za kogoś, kto nie jest graczem zespołowym. A zatem uśmiecha się do Ciebie, rozmawia z Tobą, a nawet wydaje się popierać Twoje koncepcje. Czasami wyczuwasz, że coś nie jest do końca w porządku, ale ponieważ docierające do Ciebie sygnały są subtelne, zapominasz o nich, gdy zwracasz uwagę na maskę, którą ten ktoś przy Tobie przybiera. I nagle, jak grom z jasnego nieba, ten ktoś Ci się sprzeciwia lub ukazuje swoją ciemną stronę. Maska opada. Ceną, którą płacisz, są nie tylko kłopoty w pracy lub życiu osobistym, ale także problemy emocjonalne, które mogą mieć długofalowe skutki.

Zrozum: wrogie działanie innych lub okazywany przez nich opór nigdy nie pojawiają się znikąd. Wszelkie działania z ich strony zawsze poprzedzają określone sygnały. Całkowite ukrycie tak silnych emocji jest dla ludzi niemożliwym do zniesienia wysiłkiem. Problem polega nie tylko na tym, że nie zwracamy na nie uwagi, ale także na tym, że z natury nie lubimy myśleć o konfliktach czy braku porozumienia. Wolimy zakładać, że inni albo stoją po naszej stronie, albo przynajmniej są neutralni. Najczęściej czujemy, że coś jest z drugą osobą nie w porządku, ale ignorujemy to uczucie. Musimy nauczyć się ufać tego rodzaju intuicyjnym reakcjom i aktywnie rozpoznawać pojawiające się sygnały, które powinny wyzwalać w nas zamiar głębszej analizy istniejących przesłanek.

Język ciała innych ludzi jednoznacznie świadczy o ich aktywnej niechęci lub wrogości. Do typowych sygnałów należą nagłe mrużenie oczu, gdy coś mówimy, gniewne spojrzenia, zaciskanie warg tak, że prawie przestają być widoczne, usztywnianie szyi czy torsu, odwracanie od nas stóp podczas rozmowy, krzyżowanie ramion, gdy próbujemy dowodzić swoich racji, i ogólne napięcie widoczne w całym ciele. Problem polega na tym, że zazwyczaj nie dostrzegamy takich sygnałów aż do momentu, gdy poziom niezadowolenia rozmówcy staje się tak wysoki, że nie jest on po prostu w stanie dłużej go ukrywać. Zamiast tego musisz nauczyć się poszukiwać mikroekspresji i innych subtelnych sygnałów przesyłanych przez ludzi.

Mikroekspresje to najświeższe odkrycie psychologów, którzy udokumentowali ich istnienie za pomocą szeregu filmów. Trwają mniej niż sekundę i występują w dwóch odmianach: pierwsza pojawia się, gdy ktoś jest świadom swoich negatywnych uczuć i próbuje je stłumić, ale stają się one dostrzegalne przez ułamek sekundy. Druga występuje, gdy nie jesteśmy świadomi wrogości innych, a jednak uwidacznia się ona w szybkich przebłyskach na ich twarzach lub w ich postawie. Takie ekspresję to błyskawiczne spojrzenia, nagłe napinanie mięśni twarzy, ściskanie warg czy też towarzyszące skierowanemu w dół spojrzeniu śladowe oznaki marszczenia brwi albo wyrazu drwiny czy pogardy na twarzy. Świadomi istnienia tego zjawiska możemy zacząć takich grymasów poszukiwać. Będziesz zaskoczony, jak często się pojawiają, bo całkowite panowanie nad mięśniami twarzy i tłumienie takich sygnałów zawczasu jest w zasadzie niemożliwe. Musisz być zrelaksowany i uważny, nie wychwytywać ich wyraźnie, ale wyłapywać je kątem oka. Gdy zaczniesz dostrzegać takie ekspresję, łatwiej Ci będzie je przyswajać.

Równie wymowne są oznaki, które są subtelne, ale mogą trwać kilka sekund, ujawniając napięcie i chłód. Jeżeli na przykład podchodzimy do kogoś, kto ukrywa przed nami negatywne myśli, i go zaskakujemy, bo zauważa nas w ostatniej chwili, zwykle możemy zobaczyć wyraźne oznaki jego niezadowolenia z tego, że się zjawiliśmy, zanim zdążył założyć przyjazną maskę. Ten ktoś nie cieszy się specjalnie z tego, że nas widzi, i widać to przez sekundę czy dwie. Albo gdy wyrażamy stanowczą opinię, zaczyna przewracać oczyma i szybko próbuje to ukryć za fasadą uśmiechu.

Bardzo znacząca może być także nagła cisza. Gdy mówimy coś, co wywołuje w rozmówcy ukłucie zazdrości lub niechęci, nie może on się powstrzymać przed pogrążeniem się w milczeniu i zadumie. Może próbować pokrywać to uśmiechem, ale wewnątrz wręcz się gotuje. To nie zwykła nieśmiałość ani oznaka braku czegokolwiek istotnego do powiedzenia, to wyraźne oznaki rozdrażnienia. W takiej sytuacji przed wyciągnięciem jakichkolwiek wniosków warto poczekać, aż coś takiego powtórzy się kilka razy.

Ludzie często zdradzają się za sprawą sprzecznych sygnałów – na przykład pozytywnego komentarza, który ma rozproszyć naszą uwagę, ale wyraźnie negatywnego języka ciała. Przynosi im to ulgę w stanie napięcia związanego z faktem, że ciągle muszą udawać zadowolonych. Zakładają, że będziemy starali się koncentrować na ich słowach i nie zauważymy niechętnego grymasu lub krzywego uśmieszku. Należy także zwracać uwagę na odwrotną konfigurację – gdy ktoś mówi nam otwarcie coś pachnącego sarkazmem i drwiną, ale robi to z uśmiechem i żartobliwym głosem, jakby chciał zasygnalizować, że to tylko przekomarzanki. Niegrzecznie byłoby potraktować coś takiego nazbyt poważnie. Faktem jest jednak, że – zwłaszcza jeśli coś takiego zdarza się więcej niż raz – należy zacząć zwracać uwagę na słowa, a nie na język ciała, bo może to być tłumiony sposób wyrażania wrogości. Zwracaj także uwagę na ludzi, którzy Cię chwalą lub prawią Ci komplementy ze spuszczonymi oczyma. Może to być oznaka ukrytej zazdrości.

W książce Stendhala – Pustelnia parmeńska hrabia Mosca otrzymuje anonimowy list, którego treść ma wzbudzić w nim zazdrość o kochankę, obiekt jego rozpaczliwie gorących uczuć. Zastanawiając się nad tym, kto mógł wysłać list, przypomina sobie rozmowę z księciem Parmy, którą odbył wcześniej tego dnia. Książę mówił o tym, że przyjemności władzy bledną w porównaniu z przyjemnościami płynącymi z miłości, a kiedy wypowiadał te słowa, hrabia zauważył w jego oczach wyjątkowo złośliwy błysk, któremu towarzyszył niejednoznaczny uśmieszek. To, co mówił książę, odnosiło się do miłości jako takiej, ale spojrzenie mówiącego było skierowane na hrabiego, więc Mosca wywnioskował prawidłowo, że list wysłał książę. Wszystko się wydało, bo książę nie był w stanie całkowicie powstrzymać jadowitej radości z powodu tego, co zrobił. To właśnie jedna z odmian sprzecznego sygnału. Rozmówca wypowiada się stosunkowo dobitnie na jakiś ogólny temat, ale subtelnym spojrzeniem wskazuje na nas.

Doskonałym narzędziem do rozszyfrowania niechęci jest porównywanie języka ciała określonych osób w kontaktach z nami i innymi ludźmi. Nietrudno wykryć, że ktoś jest zauważalnie przyjazny i ujmujący wobec innych ludzi, a następnie – na nasz użytek – zakłada wyłącznie maskę uprzejmości. Podczas rozmowy bywa, że w oczach kogoś takiego pojawiają się krótkie błyski zniecierpliwienia i irytacji, ale tylko wtedy, kiedy mówimy my. Pamiętaj także, że inni mają tendencję do nieświadomego ujawniania swoich prawdziwych, zwłaszcza wrogich uczuć, kiedy są pijani, śpiący, sfrustrowani, rozgniewani lub pod wpływem stresu. Później zwykle starają się usprawiedliwiać, najczęściej twierdząc, że przez chwilę nie byli sobą, ale tak naprawdę właśnie w takich chwilach są bardziej sobą niż kiedykolwiek indziej.

Jedną z najlepszych metod poszukiwania tego rodzaju sygnałów jest organizowanie testów, a nawet zastawianie pułapek. Mistrzem w tej dziedzinie był król Ludwik XIV. Ten monarcha stał na szczycie hierarchii władzy, a jego dwóch w Wersalu wypełniali przedstawiciele szlachetnych rodów kipiący wrogością do niego samego i absolutyzmu, jaki chciał narzucić. W pogrążonych w konwenansach realiach Wersali wszyscy musieli być wytrawnymi aktorami i ukrywać swoje swoje uczucia, zwłaszcza wobec króla. Ludwik miał jednak swoje sposoby, aby poddawać ich próbom. Pojawiał się w ich obecności nagle, bez ostrzeżenia i przyglądał się wyrazowi twarzy, jaki na jego widok bezwiednie przybierali. Polecał członkom magnaterii, aby przeprowadzali się wraz z rodzinami do pałacu w Wersalu, wiedząc, że jest to kosztowne i niewygodne. Uważnie obserwował wszelki oznaki rozdrażnienia na ich twarzach i w głosie. Mówił coś niepochlebnego o innych dworzanach, ich sprzymierzeńcach i odnotowywał natychmiastowe reakcje swoich rozmówców. Odpowiednio wyraźne oznaki dyskomfortu wskazywały na ich utajoną wrogość.

Jeśli podejrzewasz, że ktoś odczuwa wobec Ciebie zazdrość, porozmawiaj z nim o najnowszych dobrych wiadomościach ze swojego życia, ale się nie chwal. Poszukaj mikroekspresji rozczarowania na jego twarzy. Podobnymi testami możesz się posługiwać do sondowania skrywanego gniewu i urazy, wywołując reakcje, których ludzie nie są w stanie szybko tłumić. Ogólnie rzecz biorąc, inni mogą chcieć wiedzieć o nas więcej, mniej lub być zasadniczo obojętni. Zdarza się, że wahają się pomiędzy tymi trzema stanami, ale zwykle dążą do jednego z nich. Ujawniają to za sprawą tego, jak szybko reagują na nasze e-maile lub SMS-y, przez mowę ciała, gdy nagle nas spotykają, i ogólny emocjonalny ton, jaki przyjmują w naszej obecności.

Niezaprzeczalną zaletą wykrywania możliwej wrogości lub negatywnych uczuć już na wczesnym etapie jest fakt, że dzięki temu zwiększamy zakres własnych możliwości strategicznych i zapewniamy sobie swobodę manewru. Można zastawiać na innych pułapki, celowo wzbudzając ich wrogość i prowokując ich do agresywnego działania, bo na dłuższą metę wprawia ich to w zakłopotanie. Można także, jednak kosztem znacznie większego wysiłku, neutralizować ich niechęć do nas, a nawet próbować podbijać ich serca, prowadząc ofensywę czaru. I wreszcie można po prostu zachowywać dystans – nie zatrudniając ich, zwalniając czy nie wchodząc z nimi w interakcje. Dzięki temu ostatecznie wszystko staje się prostsze, bo unikamy niespodziewanych potyczek i aktów sabotażu.

Druga strona medalu wygląda tak, że ogólnie mamy mniejszą potrzebą ukrywania przed innymi pozytywnych emocji, ale często wolimy ograniczać wysyłanie oczywistych oznak radości i afektu, zwłaszcza w sytuacjach zawodowych, a nawet podczas zalotów. W sytuacjach społecznych często wolimy demonstrować pewien chłód. Bardzo wartościowa jest zatem umiejętność wykrywania oznak świadczących o tym, że inni poddają się naszemu czarowi.

Według przeprowadzonych przez psychologów Paula Ekmana i E.H. Hessa i innych badań sygnałów uwidaczniających się na twarzy, osoby, które odczuwają wobec nas pozytywne emocje, wykazują zauważalne oznaki rozluźnienia mięśni mimicznych, widoczne zwłaszcza na czole i w okolicach ust; nie zaciskają ust, więc ich wargi są widoczne w całości, rozszerza się także cały obszar wokół ich oczu. To mimowolne ekspresje świadczące o dobrym samopoczuciu i otwartości. Gdy uczucia są bardziej intensywne, na przykład podczas zakochiwania się, zwiększa się się dopływ krwi do twarzy, co uruchamia wszystkie jej mięśnie. Ten stan ekscytacji objawia się rozszerzeniem źrenic, automatyczną reakcją, która sprawia, że oczy zaczynają przyjmować więcej światła. To jednoznaczny sygnał, że dana osoba czuje się dobrze i podoba jej się to, co widzi. Rozszerzaniu się źrenic towarzyszy unoszenie brwi, co sprawia, że oczy wyglądają na jeszcze większe. Zwykle nie zwracamy uwagi na źrenice, bo natarczywe wpatrywanie się w czyjeś oczy ma otwarcie seksualne konotacje. Należy się jednak nauczyć, jak rzucać na nie szybkie spojrzenia, zauważając wszelkie oznaki rozszerzania się oczu.

Rozwijając swoje umiejętności w tej dziedzinie, musisz także nauczyć się odróżniać fałszywy uśmiech od prawdziwego. Próbując ukrywać negatywne uczucia, najczęściej uciekamy się do fałszywego uśmiechu, bo to łatwe, a inni zazwyczaj nie zwracają uwagi na subtelności w tym zakresie. Druga odmiana uśmiechu jest mniej powszechna, musisz zatem wiedzieć, jak ją rozpoznać. Prawdziwy uśmiech uruchamia mięśnie wokół oczu i rozszerza je, często ujawniając kurze łapki. Sprawia także, że zwykle unoszą się policzki. Jeśli nie pojawiają się wyraźne zmiany w okolicach oczu i policzków, to uśmiech na pewno nie jest prawdziwy. Niektórzy usiłują jednak sprawić wrażenie, że ich uśmiech jest szczery, uśmiechając się bardzo szeroko, co w pewnym zakresie zmienia także wygląd ich oczu. Oprócz objawów fizycznych należy zatem zwracać także uwagę na kontekst. Prawdziwy uśmiech zwykle pojawia się w następstwie określonego działania lub wypowiedzi, które wywołują nagłą reakcję – to coś spontanicznego. Czy uśmiech jest w danym przypadku rzeczywiście związany z okolicznościami, czy jest uzasadniony tym, co zostało powiedziane? Czy jest to sytuacja, w której rozmówca stara się nam zaimponować albo planuje osiągnięcie jakichś celów strategicznych? Czy wyczucie czasu w akurat tym uśmiechu przypadkiem lekko go nie zawiodło?

Jeden z najbardziej wymownych sygnałów świadczących o pozytywnych emocjach związany jest z głosem. Twarz łatwiej nam kontrolować; możemy w tym celu patrzeć w lustro. Bardzo trudno jest natomiast – o ile nie jesteśmy zawodowymi aktorami – świadomie modulować głos. Gdy inni rozmawiają z nami chętnie i wykazują ekscytację, ton ich głosu podwyższa się, co wskazuje na pobudzenie emocjonalne. Nawet gdy się denerwują, ich głos pozostaje ciepły i naturalny, inaczej niż w przypadku symulowanego ciepła wyczuwalnego w głosie kogoś, kto próbuje nam coś sprzedać. Zdarza się, że słyszymy nawet w głosie rozmówcy coś w rodzaju pomruku, co niektórzy uznają za wokalny uśmiech. Łatwo także zauważyć brak napięcia i wahania. W trakcie rozmowy dochodzi do fazy przekomarzania się, któremu obie strony oddają się w równym stopniu i w coraz większym tempie, co wskazuje na coraz głębsze porozumienie. Głos, który jest ożywiony i radosny, zwykle pozytywnie wpływa na nasz nastrój i wywołuje podobną reakcję. Dociera to do nas, ale często ignorujemy tego rodzaju odczucia i zamiast na głosie koncentrujemy się na przyjaznej treści słów lub na chwytach marketingowych.

Monitorowanie sygnałów niewerbalnych jest niezbędne, gdy próbujemy wpływać na innych i ich uwodzić. To najlepszy sposób na sprawdzenie stopnia, w jakim nasz urok działa na określoną osobę. Gdy inni zaczynają czuć się komfortowo w naszej obecności, stają bliżej nas lub pochylają się w naszym kierunku, nie krzyżują ramion i nie widać w nich żadnego napięcia. Gdy wygłaszamy przemówienie lub opowiadamy jakąś historię, częste potakiwania, uważne spojrzenia i szczere uśmiechy słuchaczy świadczą o tym, że zgadzają się oni z tym, o czym mówimy, i rezygnują z oporu. Częściej nawiązują z nami kontakt wzrokowy. Być może najlepszym i najbardziej ekscytującym sygnałem jest w tym zakresie synchronizacja polegająca na tym, że druga osoba nieświadomie zaczyna nas naśladować. Tak samo krzyżuje nogi, w podobny sposób przechyla głowę, nasz uśmiech wywołuje jej uśmiech. Na najgłębszym poziomie synchronizacji – co odkrył Milton Erickson – dochodzi do tego, że w identyczny rytm wchodzą wzorce oddechowe, a to czasami kończy się całkowitą synchronicznością pocałunku.

Możesz uczyć się nie tylko monitorować zmiany, które dowodzą, że wywierasz na kogoś wpływ, ale także je wywoływać, samemu wysyłając pozytywne sygnały. Zwykle wygląda to następująco: zaczynasz powoli się zbliżać lub pochylać, ujawniając subtelne oznaki otwartości. Kiwasz głową i uśmiechach się, gdy druga osoba się wypowiada. Naśladujesz jej zachowanie i wzorce oddechowe. Szukasz oznak pojawiającej się więzi emocjonalnej, ale dalej posuwasz się wyłącznie wtedy, gdy zaczynasz wykrywać stopniową rezygnację z oporu.

Istnieją uwodziciele eksperci, którzy potrafią używać wszystkich tych pozytywnych sygnałów, ab stwarzać pozory, że się zakochują. Robią to jednak wyłącznie po to, by umożliwić sobie zyskanie nad nami jak największej kontroli, należy zatem pamiętać, że bardzo niewiele osób w naturalny sposób ujawnia tak wiele emocji dosyć wcześnie. Jeśli domniemane wrażenie, jakie na kimś robisz, wydaje Ci się nieco przedwczesne i być może wystudiowane, poproś, aby zwolnił, i obserwuj jego twarz pod kątem mikroekspresji dowodzących frustracji.

Sygnały dominacji/uległości

Będąc najbardziej złożonymi istotami społecznymi na naszej planecie, my, ludzie, tworzymy skomplikowane hierarchie oparte na pozycji, pieniądzach i władzy. Wiemy o istnieniu tych hierarchii, ale nie lubimy mówić wprost o miejscach, na jakich się w nich znajdujemy, i ogólnie rzecz biorąc, czujemy się niekomfortowo, gdy inni mówią o zajmowanej przez siebie wyższej pozycji. Oznaki dominacji i uległości znacznie częściej bywają widoczne w ramach komunikacji niewerbalnej. Ten styl komunikowania się odziedziczyliśmy po innych naczelnych, zwłaszcza po szympansach, które wytworzyły złożone sygnały określające miejsce poszczególnych osobników w hierarchii społecznej. Pamiętaj, że poczucie wyższości w kontekście pozycji społecznej zapewnia ludziom pewność siebie, którą okazują na zewnątrz w postaci języka ciała. Niektórzy zresztą czują taką pewność siebie, jeszcze zanim osiągną określoną pozycję w hierarchii władzy, przez co sprawiają, że awans społeczny i przyciąganie do siebie innych staje się dla nich samospełniającą się przepowiednią. Ambitne jednostki mogą próbować symulować takie sygnały, ale trzeba umieć to robić, bo fałszywa pewność siebie bywa zwykle dosyć odpychająca.

Pewność siebie wiąże się zwykle z wyraźnie widocznym na twarzy poczuciem odprężenia i swobodą ruchów. Osoby mające władzę uważają, że wolno im częściej przyglądać się innym i nawiązywać kontakt wzrokowy, z kimkolwiek zechcą. Ich powieki są zwykle nieco przymknięte, to oznaka powagi i pełni kompetencji. Gdy czują się znudzone lub poirytowane, okazują to swobodnie i otwarcie. Raczej nie uśmiechają się często, bo to oznaka ogólnej niepewności. Uważają, że wolno im częściej dotykać innych ludzi, na przykład przyjaźnie poklepując ich po plecach lub ramieniu. Podczas spotkań zapewniają sobie więcej przestrzeni niż inni, tworzą wokół siebie większy dystans. Zwykle noszą się prosto, a ich gesty są spokojne i pewne. A najbardziej istotne jest to, że inni czują się zmuszeni do naśladowania ich stylu. Przywódca wykazuje zwykle tendencję do narzucania grupie pewnego stylu komunikacji niewerbalnej, robiąc to w bardzo subtelny sposób. Można zauważyć, że inni naśladują nie tylko zachowania takich osób, ale także na przykład ich spokój lub nieposkromioną energię.

Samce alfa lubią sygnalizować swoją najwyższą pozycję w hierarchii na kilka sposobów: mówią szybciej niż inni i czują się uprawnieni do przerywania innym oraz kontrolowania przebiegu rozmów. Uścisk ich dłoni jest bardzo energiczny, niemal miażdżący. Gdy wchodzą do biura, widać, że przyjmują wyprostowaną postawę i kroczą stanowczo, a podwładni najczęściej podążają za nimi. Podobne zachowania można zaobserwować w zoo, u szympansów alfa.

W przypadku kobiet na kierowniczych stanowiskach najbardziej sprawdza się zasadniczo tworzenie wokół siebie aury spokoju i pewności siebie – ciepła, a jednocześnie rzeczowości. Być może najlepszym przykładem takiego zachowania jest niemiecka kanclerz Angela Merkel. Pani Merkel uśmiecha się nawet rzadziej niż przeciętny polityk mężczyzna, więc gdy uśmiech pojawia się na jej twarzy, zawsze można mu przypisywać szczególne znaczenie. Jej uśmiechy nigdy nie wydają się fałszywe. Słucha innych z wyrazem całkowitego zaangażowania, a jej twarz jest wtedy zadziwiająco nieruchoma. Ma sposoby na to, aby zachęcając innych do angażowania się w rozmowy, stale móc kontrolować przebieg dyskusji. Nie musi przerywać innym, aby podkreślać swoją dominującą pozycję. Gdy chce kogoś zaatakować, sprawia wrażenie, że jest znudzona lodowata i pełna pogardy, ale nie wypowiada żadnych obraźliwych słów. Kiedy rosyjski prezydent Władimir Putin próbował ją przestraszyć przez przyprowadzenie na jedno ze spotkań swojego psa (i wiedząc oczywiście, że Merkel boi się psów, bo kiedyś jeden z nich ją pogryzł), pani kanclerz początkowo była wyraźnie spięta, ale szybko się opanowała i spojrzała mu spokojnie w oczy. Wykazała swoją wyższość nad Putinem, nie robiąc sobie nic z jego fortelu. W zestawieniu z nią wydał się kimś w sumie dziecinnym i małostkowym. Jej styl nie przypomina zachowań i postaw samców alfa. Jest spokojniejszy, a jednocześnie na swój sposób emanuje niezwykłą władczością.

Kobiety zaczynają obecnie coraz częściej zajmować stanowiska kierownicze, więc taki mniej od męskiego natarczywy styl sprawowania władzy może zacząć zmieniać sposób, w jaki postrzegamy szereg tak długo kojarzonych przez ogół z władzą sygnałów świadczących o dominacji, która wynika z pewności siebie.

Pod kątem oznak dominacji lub ich braku warto także obserwować tych, którzy zajmują czołowe pozycje w grupie. Przywódcy, którzy wysyłają sygnały niewerbalne świadczące o napięciu i wahaniu, nie są zasadniczo pewni swojej władzy i czują, że jest ona zagrożona. Oznaki takiego niepokoju i braku pewności są na ogół łatwe do wykrycia. Tacy ludzie wypowiadają się zazwyczaj dosyć niezdecydowanie i robią długie przerwy. Ich głos zaczyna się unosić i taki pozostaje. Starają się odwracać wzrok i kontrolować ruchy oczu, chociaż często mrugają. Wykazują skłonność do przywoływania na twarz wymuszonych uśmiechów i wpadania w nerwowy chichot. Zamiast mieć poczucie bycia uprawnionymi do dotykania innych, mają skłonność do dotykania samych siebie w sposób, który nazywamy zachowaniem pacyfikacyjnym. Dotykają swoich włosów, szyi, czoła, próbując ukoić nerwy. Osoby, które próbują ukrywać poczucie niepewności i zagubienia, zwykle nieco zbyt żywiołowo wypowiadają się w rozmowach, mówiąc nadmiernie podniesionym głosem. Gdy to robią, rozglądają się nerwowo szeroko otwartymi oczyma. Albo pomimo ożywienia wypowiedzi ich ręce i ciała pozostają całkowicie nieruchome, co zawsze jest oznaką niepokoju. W nieuchronny sposób wysyłają tym samym sprzeczne sygnały i należy zwracać baczną uwagę na te z nich, które sygnalizują ukryte kompleksy.

Nicolas Sarkozy, prezydent Francji w latach 2007-2012, lubił potwierdzać swoją dominującą pozycję językiem ciała. Klepał innych po plecach, wskazywał im, gdzie mają stanąć, przeszywał ich wzrokiem, przerywał, gdy mówili, i ogólnie próbował wszystkimi dyrygować. Podczas jednego ze spotkać w czasie kryzysu zadłużenia w strefie euro kanclerz Merkel zobaczyła, że Sarkozy jak zwykle próbuje dominować, ale nie mogła nie zauważyć, że przez cały czas nerwowo drga jego stopa. Ten niezwykle asertywny styl zachowania był więc prawdopodobnie tylko sposobem na odwrócenie uwagi innych od poczucia niepewności ego Sarkozy. Była to cenna informacja, którą Merkel mogłaby wykorzystać.

Ludzkie działania często zawierają sobie cechy dominacji i uległości. Aby zaznaczyć swą prawdziwą lub wyobrażoną wyższość, niektórzy z nas się na przykład spóźniają. Nie mają przecież obowiązku stawiać się na czas. Pozycje w hierarchii, jakie określone osoby w swoim mniemaniu zajmują, ujawniają także wzorce konwersacji. Na przykład ci, którzy uważają, że dominują, częściej się wypowiadają i częściej przerywają innym – to dla nich sposób okazywania stanowczości. Kiedy dochodzi do sporu, który przybiera wymiar osobisty, takie osoby uciekają się do czegoś, co nazywamy wypunktowywaniem – ustalają, jakie działanie drugiej (wyłącznie) strony doprowadziło do konfliktu, nawet jeśli było ono wyraźnie elementem wzorca relacji. Swoją interpretację faktów świadczących o tym, kto jest winien, potwierdzają tonem głosu i przenikliwymi spojrzeniami. Gdy obserwujemy z zewnątrz pary, często łatwo nam zauważyć, która z osób zajmuje pozycję dominującą. Gdy z nimi rozmawiamy, osoba dominująca nawiązuje kontakt wzrokowy z nami, a nie z parterem i zazwyczaj wygląda tak, jakby bardzo pobieżnie słuchała tego, co partner mówi. Subtelnym sygnałem wskazującym poczucie wyższości mogą być także uśmiechy, zwłaszcza te z zaciśniętymi ustami. Zwykle pojawiają się one jako reakcja na czyjeś słowa – to uśmiechy, które napinają mięśnie twarzy, wskazując na ironię i pogardę wobec osoby uważanej za gorszą, ale dając jednocześnie osłonę w postaci przyjaznego wyglądu.

Ostatni, bardzo subtelny niewerbalny sposób ujawniania dominującej pozycji w ramach relacji nosi nazwę symptomu. Jeden z partnerów nagle zaczyna cierpieć na bóle głowy lub inną chorobą, pić albo demonstrować ogólnie negatywne wzorce zachowania. Zmusza to drugą stronę do gry według jego zasad – do prób niesienia mu pomocy w “potrzebie”. Takie celowe wykorzystywanie współczucia do zdobycia władzy jest niezwykle skuteczne.

Pamiętaj, aby wykorzystywać wiedzę, którą zapewnią Ci te wskazówki, jako cenne narzędzie do określania poziomu pewności siebie innych ludzi i podejmowania na tej podstawie odpowiednich działań. W przypadku trapionych objawiającym się niewerbalnie brakiem pewności siebie liderów możesz próbować wykorzystywać ich niepewność do zwiększania zakresu swojej władzy, ale często najlepiej jest unikać zbytniego przywiązywania się do tego rodzaju ludzi, bo z upływem czasu wykazują oni tendencję do coraz mniejszej skuteczności i mogą w ostatecznym rozrachunku pociągnąć Cię za sobą. Z kolei w przypadku osób, które nie są liderami, ale starają się zachowywać tak, jakby nimi byli. Twoja reakcja powinna zależeć od rodzaju ich osobowości. Jeśli to wschodzące gwiazdy, osoby pełne wiary w siebie i poczucia misji, być może warto spróbować się do nich przyłączyć. Tego rodzaju ludzi łatwo zauważyć dzięki pozytywnej energii, jaka ich otacza. Z drugiej strony jeśli są to po prostu aroganci i drobni despoci, to takich ludzi należy starać się unikać, bo są mistrzami skłaniania innych do udzielania im poparcia bez dawania jednocześnie czegokolwiek w zamian.

Sygnały podstępu

My, ludzie, jesteśmy z natury dość łatwowierni. Po prostu chcemy wierzyć w pewne rzeczy – że możemy dostać coś za nic, że możemy łatwo odzyskać zdrowie, a nawet młodość za sprawą jakiejś nowej sztuczki i że być może dałoby się nawet oszukać śmierć, że większość ludzi jest zasadniczo dobra i można im ufać. Ta skłonność to coś, co wykorzystują oszuści i manipulatorzy. Z punktu widzenia przyszłości naszego gatunku niezmiernie korzystne byłoby, gdybyśmy wszyscy wyzbyli się lub chociażby ograniczyli zakres tej łatwowierności, ale ludzkiej natury zmienić nie możemy. Zamiast tego powinniśmy się zatem nauczyć rozpoznawać pewne charakterystyczne oznaki prób oszustwa i zachowywać sceptycyzm podczas drobiazgowej oceny dowodów je potwierdzających.

Najwyraźniejszy i najbardziej powszechny sygnał pojawia się, gdy inni wydają się niezwykle ożywieni. Gdy ktoś się uśmiecha, wydaje się bardziej niż przyjacielski, a nawet całkiem zabawny, trudno nam nie dać się wciągnąć jego aurze i coraz mniej opieramy się jego czarowi. Kiedy Lyndon Johnson próbował mydlić oczy innym senatorom, dokładał wszelkich starań, aby fizycznie być zasadniczo wszędzie – osaczał ich w szatni, opowiadał pikantne dowcipy i klepał po ramionach, wydając się całkowicie szczery i przywołując na twarz najszersze uśmiechy, na jakie był w stanie się zdobyć. To dosyć typowe – gdy ktoś próbuje coś ukryć, staje się niezwykle stanowczy, żarliwy i rozmowny. Tacy ludzie wykorzystują efekt przeświadczenia- jeśli zaprzeczam lub mówię coś z niezwykłym entuzjazmem, sprawiając wrażenie, że jestem ofiarą, to trudno wątpić w moje słowa. Mamy tendencję do przyjmowania dobitnego przekonania za prawdę. A tak naprawdę powinniśmy wzmóc czujność właśnie wtedy, gdy inni z nieprawdopodobną energią próbują promować swoje koncepcje lub bronią się, intensywnie zaprzeczając.

W obu przypadkach – maskowania i łagodnej perswazji – oszust stara się odwrócić naszą uwagę od prawdy. Ożywienie na twarzy i w gestach może oczywiście wynikać z czystego entuzjazmu i prawdziwej życzliwości, ale gdy stykamy się z kimś, kogo nie znamy zbyt dobrze lub kto może mieć coś do ukrycia, powinniśmy być czujni. Warto szukać niewerbalnych sygnałów potwierdzających nasze podejrzenia.

W przypadku tego rodzaju oszustów często można zauważyć, że zwykle aby przyciągnąć naszą uwagę, szczególnie ekspresyjny jest jeden konkretny element ich twarzy lub ciała. Często bywa to obszar wokół ust, więc powinniśmy być przygotowani na szerokie uśmiechy i różnorodne wyrazy twarzy, bo tym właśnie obszarem najłatwiej manipulować, wywołując efekt ożywienia. Mogą to być jednak także przesadne gesty wykonywane dłońmi i ramionami. Kluczową kwestią jest wykrywanie napięcia i niepokoju w innych częściach ich ciała, bo kontrolowanie wszystkich mięśni jest niemożliwe. Gdy prezentują szerokie uśmiechy, w ich oczach widać napięcie i są one prawie nieruchome albo nieruchoma pozostaje reszta ich ciała, albo gdy ich oczy próbują zwodzić nas spojrzeniem, by zdobyć naszą sympatię, lekko drżą im usta. To oznaki aranżowanego zachowania, prób usilnego kontrolowania konkretnej części ciała.

Czasami naprawdę sprytni oszuści próbują stwarzać całkowicie odwrotne wrażenie. Maskując swoje występki, ukrywają winę za niezwykle poważną i kompetentną powierzchownością, a ich twarz staje się całkowicie nieruchoma. Zamiast głośnych zaprzeczeń dysponują wysoce wiarygodnymi wyjaśnieniami łańcucha zdarzeń, a nawet “dowodami”, które potwierdzają określony stan rzeczy. Przedstawiany przez nich obraz rzeczywistości jest niemal bez skazy. Próbując zdobyć nasze pieniądze lub wsparcie, pozują na wysoce kompetentnych profesjonalistów do tego stopnia, że stają się nawet nieco nudni, zasypując nas ogromną ilością liczb i statystyk. Takie modus operandi często stosują naciągacze. Wielki oszust Wiktor Lustig usypiał czujność swoich ofiar profesjonalną gadaniną, robiąc z siebie biurokratę lub nudnego eksperta od obligacji i papierów wartościowych. Bernie Madoff wydawał się tak bezbarwny, że nikt nie podejrzewał, iż może dokonać niezwykle śmiałego oszustwa, a przecież tak się stało.

Taką postać podstępu trudniej przejrzeć, bo mniej da się zauważyć. Po raz kolejny należy jednak szukać aranżowanych wrażeń. Rzeczywistość nigdy nie jest zupełnie prosta i bez skazy. Rzeczywiste zdarzenia obfitują w nagłe przypadkowe załamania i wypadki. Rzeczywistość jest domeną entropii i jej elementy rzadko doskonale do siebie pasują. To właśnie było stałym punktem afery Watergate i wzbudziło podejrzenia. Gdy jakieś wyjaśnienia lub zjawisko wydaje nam się zbyt doskonałe lub profesjonalne, powinniśmy uzbroić się w sceptycyzm. A spoglądając na tę kwestię z drugiej strony, moglibyśmy posłużyć się wypowiedzią jednego z bohaterów powieści Dostojewskiego Idiota: “Kiedy się kłamie, to jeżeli wstawi się coś nie całkiem zwykłego, coś ekscentrycznego […], co bardzo rzadko albo nigdy się nie zdarza, kłamstwo staje się o wiele prawdopodobniejsze”.

Ogólnie rzecz biorąc, najlepszym, co można zrobić, gdy podejrzewamy, że ktoś próbuje odwrócić naszą uwagę od prawdy, jest nie natychmiastowa aktywna konfrontacja, ale raczej zachęcenie go do tego, aby kontynuował to, co mówi lub robi, i okazywanie zainteresowania. Powinno nam zależeć na tym, aby mówił więcej, bo tym samym zapewnia nam czas na odkrywanie w swoich działaniach kolejnych oznak napięcia i chęci wyprowadzenia nas w pole. W odpowiednim momencie należy zaskoczyć go pytaniem lub uwagą, której celem będzie doprowadzenie do tego, aby poczuł się niekomfortowo, co ujawni że jesteśmy na tropie. Trzeba zwracać uwagę na mikroekspresje i język ciała, jaki w takich chwilach przybiera. Jeśli ktoś naprawdę oszukuje, to częstą reakcją na tego rodzaju uwagi jest zastyganie w bezruchu, a następnie próby szybkiego zamaskowania podskórnego niepokoju. Była to ulubiona strategia detektywa Columbo z telewizyjnego serialu kryminalnego pod tym samym tytułem – wobec przestępców, którzy dzięki inżynierii wstecznej próbowali tworzyć dowody wskazujące na to, że sprawcą jest ktoś inny, Columbo udawał kogoś absolutnie przyjaznego i nieszkodliwego, a potem, zwracając baczną uwagę na twarz i ciało rozmówcy, zadał mu niewygodne pytanie.

Jednym z najlepszych sposobów na demaskowanie nawet najbardziej biegłych oszustów, jest rozpoznawanie, w jaki sposób podkreślają oni swoje słowa za pomocą sygnałów niewerbalnych. To coś, co bardzo trudno sfałszować. Oznaką emfazy bywa podniesiony głos i asertywny ton, zdecydowane gesty, podnoszenie brwi i szerokie otwieranie oczu. Można także pochylić się do przodu lub nieść na palcach stóp. Tego rodzaju zachowania prezentujemy, okazując emocje, i próbujemy opatrywać to, co mówimy, wykrzyknikiem. Coś takiego oszustom trudno naśladować. Nacisk w ich głosie lub napięcie ciała nie są ściśle skorelowane z tym, co mówią, nie całkiem pasują do kontekstu chwili lub bywają nieco spóźnione. Gdy ktoś taki uderza pięścią w stół, robi to nie wtedy, gdy powinien odczuwać emocje, ale trochę wcześniej, jakby na zawołanie, tak jakby chciał wywołać zamierzony efekt. A wszystkie takie zjawiska to pęknięcia w powłoce rzeczywistości, którą oszust próbuje stwarzać.

I jeszcze uwaga końcowa:

W przypadku podstępu należy pamiętać, że zawsze mamy do czynienia z pewną skalą. W jej dolnej części można umieścić najbardziej nieszkodliwe odmiany oszustw, drobne niewinne kłamstwa. To na przykład wszelkiego rodzaju pochlebstwa, jakie słyszymy w codziennym życiu: “Wyglądasz dziś wspaniale”, “Bardzo spodobał mi się twój artykuł”. Dotyczy to także nieujawniania innym absolutnie wszystkiego, co robiliśmy w danym dniu, lub zatrzymywania dla siebie pewnych informacji, bo całkowita klarowność i brak jakiejkolwiek prywatności mogłyby być denerwujące. Takie małe oszustwa da się wykryć, będąc uważnym i zwracają na przykład uwagę na szczerość uśmiechu. Tak naprawdę najlepiej jest jednak tę dolną część skali po prostu ignorować. W cywilizowanym społeczeństwie uprzejmych ludzi umiejętność wypowiadania się niekoniecznie całkowicie szczerze bywa bardzo cenna, a ciągła świadomość istnienia mrocznych obszarów podstępu mogłaby okazać się społecznie zbyt niebezpieczna. O czujności należy pamiętać w sytuacjach, w których stawka jest wyższa, w przypadkach, gdy inni mogą próbować odebrać nam coś cennego.


Polecamy nasze publikacje dla pogłębienia tematu:


Kilka ciekawych publikacji zewnętrznych dla pogłębienia tematu:



0 Udostępnień
Może Cię zainteresować