Charakter – rozwijamy swoje cechy osobowościowe

Gdy wybieramy ludzi, nie powinniśmy dopuszczać do tego, aby hipnotyzowała nas ich reputacja czy powierzchowność, jaką starają się emanować.
0 Udostępnień
0
0
0

Gdy wybieramy ludzi, z którymi zamierzamy pracować i utrzymywać stosunki, nie powinniśmy dopuszczać do tego, aby hipnotyzowała nas ich reputacja czy powierzchowność, jaką starają się emanować. Zamiast tego należy się uczyć zgłębiać ich wnętrze i oceniać charakter. Charakter kształtuje się w najwcześniejszych latach życia i za sprawą codziennych nawyków. Jak dobrze rozumiemy, skoro nawyki możemy zmienić – charakter również. To właśnie on skłania ludzi do powtarzania w życiu pewnych czynności i tworzenia negatywnych wzorców. Przyglądaj się dobrze tego rodzaju wzorcom i pamiętaj, że ludzie nigdy nie robią niczego tylko raz. Zawsze w nieuchronny sposób powtarzają swoje zachowania. Siłę charakteru konkretnych osób można określić na podstawie tego, jak dobrze radzą sobie one z przeciwnościami, jaki jest poziom ich uczenia się. Zawsze powinieneś się skłaniać ku takim ludziom, którzy wykazują oznaki siły, i unikać jednostek pod różnymi względami toksycznych. Poznaj wszechstronnie własny charakter, abyś mógł zerwać z kompulsywnymi wzorcami i przejąć kontrolę nad swoim przeznaczeniem, co przekłada się na doskonały charakter.

Nasze prawo jest proste i nieubłagane: mamy określony charakter. Powstał on z elementów poprzedzających naszą świadomość. Z głębi naszej jaźni charakter zmusza nas do powtarzania pewnych działań, strategii i decyzji. Mózg ma odpowiednią strukturę, aby to ułatwić: kiedy obmyślamy i podejmujemy określone działanie, tworzy się ścieżka neuronowa, która prowadzi nas do powtarzania go raz za razem. W kontekście tego prawa możemy podążać w jednym z dwóch kierunków, a każdy z nich określa w pewnym stopniu przebieg naszego życia.

Pierwszy kierunek to ignorancja i wyparcie. Nie zwracamy uwagi na widoczne w naszym życiu wzorce; nie przyjmujemy do wiadomości, że najwcześniejsze lata naszego życia pozostawiły w naszej jaźni głęboki i trwały ślad, który zmusza nas do zachowywania się w określony sposób. Wyobrażamy sobie, że nasz charakter jest absolutnie plastyczny i że możemy bez końca stwarzać siebie na nowo. Możemy podążać tą samą co inni ludzie ścieżką do władzy i sławy, nawet jeśli ci inni ludzie wywodzą się z zupełnie innych uwarunkowań. Koncepcja ustalonego charakteru może się wydawać niezwykle ograniczająca, więc wiele osób podświadomie stara się wyjść poza siebie samych za sprawą narkotyków, alkoholu lub gier wideo. Wynik takiego wyparcia jest prosty: kompulsywne zachowania i wzorce stają się jeszcze bardziej jednoznaczne. Nie da się działać wbrew własnemu charakterowi ani się go wyrzec. Jest zbyt potężny.

Taki właśnie problem miał Howard Hughes. Wyobrażał sobie, że jest wielkim biznesmenem, tworzącym imperium, które będzie większe niż to, jakie zbudował jego ojciec. Z natury nie był jednak dobrym menedżerem. Miał raczej uzdolnienia techniczne – świetnie wyczuwał konstrukcyjne i inżynieryjne aspekty produkcji samolotów. Gdyby to wiedział i zaakceptował, mógłby we własnej firmie lotniczej zrobić błyskotliwą karierę jako wizjoner, pozostawiając kwestie jej codziennego funkcjonowania komuś naprawdę umiejącemu je nadzorować. Żył jednak z takim obrazem samego siebie, który nie odpowiadał jego charakterowi, czym doprowadził do powstania wzorca niepowodzeń i zafundował sobie smutne życie.

W drugim kierunku trudniej jest podążać, ale to jedyna ścieżka, która prowadzi do rzeczywistej mocy i formowania ponadprzeciętnego charakteru. Działa to następująco: badamy się tak dobrze, jak to tylko możliwe. Przyglądamy się najgłębszym warstwom swojego charakteru, określając, czy jesteśmy introwertykami, czy ekstrawertykami, czy wykazujemy skłonność do kierowania się raczej lękiem i wrażliwością, wrogością i gniewem, czy też głęboką potrzebą obcowania z innymi ludźmi. Obserwujemy swoje pierwotne inklinacje – te obiekty i działania, do których odczuwamy naturalny pociąg. Sprawdzamy jakość więzów, jakie wytworzyliśmy z rodzicami, przyglądając się w tym celu bieżącym relacjom, bo w ten sposób najłatwiej to określić. Badamy z rygorystyczną uczciwością własne błędy i wzorce, które nieustannie nas powstrzymują. Poznajemy swoje ograniczenia – sytuacje, w których nie dajemy z siebie wszystkiego. Uświadamiamy sobie także naturalne atuty własnego charakteru, które przetrwały od okresu dojrzewania.

Dysponując takim poziomem świadomości, przestajemy być więźniami własnego charakteru, zmuszonymi do powtarzania bez końca tych samych strategii i błędów. Dostrzegając, że popadamy w jeden ze swoich zwykłych wzorców zachowania, możemy na czas się zatrzymać, a następnie wycofać. Możemy nie być w stanie całkowicie wyeliminować tego rodzaju wzorców, ale dzięki praktyce ułatwić sobie łagodzenie ich skutków. Znając własne ograniczenia, powstrzymujemy się od próbowania czegoś, do czego nie mamy zdolności ani inklinacji. Zamiast tego wybieramy ścieżkę kariery, która nam odpowiada i pasuje do naszego charakteru. Ogólnie rzecz biorąc, po prostu ten charakter akceptujemy i cenimy. Przestajemy pragnąć stać się kimś innym, a zaczynamy chcieć być jak najpełniej sobą, realizując swój rzeczywisty potencjał. Postrzegamy własny charakter jako glinę, którą będziemy wyrabiać, powoli przekształcając swoje słabości w mocne strony. Nie uciekamy od swoich wad – zaczynamy uważać je raczej za prawdziwe źródło siły.

Przyjrzyjmy się na chwilę karierze aktorki Joan Crawford (1908-1977). Wyglądało na to, że najwcześniejsze lata życia naznaczą ją jako kogoś, kto niczego w życiu nie osiągnie. Nigdy nie poznała swojego ojca, który porzucił rodzinę wkrótce po jej narodzinach. Wychowywała się w biedzie. Matka wyjątkowo jej nie lubiła i stale ją biła. Jako dziecko Joan dowiedziała się, że ojczym, którego kochała, nie jest jej ojcem, a wkrótce potem także on porzucił rodzinę. Jej dzieciństwo było niekończącą się serią kar, zdrad i aktów porzucenia, które okaleczyły ją na całe życie. Kiedy w bardzo młodym wieku zaczynała karierę jako aktorka filmowa, przyjrzała się sobie i swoim wadom z bezlitosnym obiektywizmem: była nadwrażliwa i delikatna, odczuwała ogromny ból i smutek, których nie mogła się wyzbyć ani ukryć; rozpaczliwie pragnęła być kochana, zawsze bardzo chciała, aby w jej życiu znalazła się postać ojca.

Takie kompleksy mogłyby w miejscu tak bezlitosnym jak Hollywood łatwo doprowadzić kogoś do śmierci, ale Joan, za sprawą introspekcji i ciężkiej pracy, udało się przekształcić te słabe strony w filary bardzo udanej kariery. Postanowiła na przykład, że wniesie typową dla siebie aurę smutku i poczucia zdrady do wszystkich, bardzo różnorodnych ról, które grała, sprawiając, że kobiety z całego świata zaczęły się z nią identyfikować – bo była inna niż wiele aktorek, które demonstrowały fałszywą pogodę ducha i nie potrafiły uciec od banału. Skierowała swoją rozpaczliwą potrzebę bycia kochaną w stronę kamery i widzowie byli w stanie to wyczuć. Reżyserzy filmowi stali się dla niej postaciami ojca, uwielbiała ich i traktowała z szacunkiem. A swoją najbardziej charakterystyczną cechę – nadwrażliwość – kierowała na zewnątrz, a nie do wewnątrz. Wytworzyła w sobie coś w rodzaju bardzo delikatnego dostrojenia do tego, co lubią i czego nie lubią reżyserzy, z którymi pracowała. Nie musiała na nich patrzeć ani słyszeć, co mówią, aby wyczuwać ich niezadowolenie z tego, co robiła na planie, zadawała właściwe pytania i szybko reagowała na krytykę. Była marzeniem każdego reżysera. I wszystko to łączyła z nieugiętą siłą woli, dzięki czemu jej kariera trwała ponad czterdzieści lat. To coś, czego nie dokonała żadna inna aktorka w Hollywood.

To alchemia, którą musisz zastosować na sobie. Jeśli jesteś hiperperfekcjonistą, który lubi wszystko kontrolować, musisz przestać kierować swoją energię na innych ludzi, a zamiast tego wykorzystać ją w jakiejś produktywnej pracy. Twoja dbałość o szczegóły i wysokie standardy to pozytywne cechy, gdy są odpowiednio kanalizowane. Jeśli jesteś zadowalaczem, rozwinąłeś w sobie umiejętności dworzanina i masz rzeczywisty urok. Jeśli jesteś w stanie dostrzec źródło tej cechy, możesz kontrolować jej kompulsywny i defensywny aspekt i używać jej jako realnej umiejętności społecznej, która jest w stanie zapewnić Ci wielką siłę. Jeśli jesteś bardzo wrażliwy i masz skłonność brania wszystkiego do siebie, możesz się starać przekształcić to w aktywną empatię i zamienić tę wadę w zaletę, którą będziesz mógł wykorzystywać do pozytywnych ze społecznego punktu widzenia celów. Jeśli masz charakter buntownika, to wykazujesz także naturalną niechęć do konwencji i robienia czegokolwiek zwyczajnie. Zamiast kompulsywnie obrażać i odpychać od siebie ludzi, przekształć to w jakiś rodzaj innowacyjności. Każdej słabości odpowiada jakaś moc.

Musisz także udoskonalić lub rozwinąć w sobie takie cechy, które znamionują siłę charakteru – odporność w obliczu presji, dbałość o szczegóły, umiejętność kończenia tego, co zaczynasz, i pracy zespołowej, tolerancję na różnice między ludźmi. Jedynym sposobem, aby tego dokonać, jest praca nad nawykami, które stopniowo i powoli kształtują charakter. Możesz na przykład uczyć się nie reagować instynktownie poprzez wielokrotne celowe doświadczanie stresujących lub niekorzystnych sytuacji, aby się do nich przyzwyczaić. Wykonując nudne codzienne zadania, powinieneś pracować nad cierpliwością i umiejętnością dbania o szczegóły. Warto, abyś celowo przyjmował na siebie trudniejsze obowiązki niż te, do których jesteś przyzwyczajony. Wypełniając je, będziesz musiał pracować ciężej, co ułatwi Ci wykształcenie w sobie większego zasobu dyscypliny i nabieranie w związku z pracą dobrych nawyków. Powinieneś pamiętać, aby stale myśleć o tym, co jest najlepsze dla zespołu. Byłoby także dobrze, gdybyś aktywnie poszukiwał innych ludzi o silnym charakterze i starał się nawiązywać z nimi relacje. W ten sposób będziesz mógł przyswajać sobie ich energię i nawyki. A żeby nadać swojemu charakterowi pewną elastyczność, co zawsze jest oznaką siły, pamiętaj o tym, aby od czasu do czasu przeformułować sposób własnego myślenia, próbując jakiejś nowej strategii lub podejmując wyzwanie intelektualne, i działając w sposób przeciwstawny do tego, co robisz w normalnych okolicznościach.

Dzięki pracy nad sobą nie tylko przestaniesz być niewolnikiem charakteru wykreowanego w najwcześniejszych latach życia i kompulsywnych zachowań, do których to prowadzi, ale będziesz mógł własny charakter i związany z nim los aktywnie kształtować.


W każdym razie błędem jest myślenie, że można wykonać jakieś działanie lub zachować się w określony sposób tylko raz i nigdy więcej. (To błąd popełniany przez ludzi, którzy mówią: “Będziemy harować i odkładać każdy grosz do trzydziestki, a potem zaczniemy się dobrze bawić”. W wieku trzydziestu lat tacy ludzie staną się skłonni do skąpstwa i ciężkiej pracy i już nigdy nie będą się dobrze bawić…). To, co robimy, zrobimy znowu, a właściwie zapewne już to zrobiliśmy w odległej przeszłości. Bolesne jest w życiu to, że w tego rodzaju kolejny, pod koła, które nas miażdżą, wtłacza nas nic innego, tylko nasze własne decyzje. (Prawda jest zresztą taka, że zmierzamy w określonym kierunku nawet przed podjęciem tych decyzji). Decyzja, działanie – to nieomylne oznaki tego, co zrobimy kolejny raz, nie za sprawą niejasnego, mistycznego, astrologicznego powodu, ale dlatego, że wynikają one z automatycznej reakcji, która będzie się powtarzać.

— Cesare Pavese

Stań się najlepszą wersją siebie. Masz na to każdy kolejny dzień.
Wierzę, że uda Ci się tego dokonać i nowe myślenie odmieni Twoje życie!

Z wyrazami szacunku i miłości ludzkiej.



0 Udostępnień
Może Cię zainteresować